Pieśń o Marzannie i Dziewannie
Gdy wicher jęknie nad kniejami,
gdy rzeka w lód swój się otuli,
gdy śnieżne szaty świat okryją,
Marzanna stąpa pośród bólu.
Złotymi dłońmi mgły przędzie,
na ciszy lasów sny układa,
w chłodnym objęciu ziemię trzyma,
by czuwał spokój, by trwała władza.
Lecz gdy z gór spłynie ciepły powiew,
gdy wierzby srebrne kwitną pąki,
gdy pierwsza jaskółka zawiruje,
Dziewanna z lasu kroki sunie.
W wieńcu zielonym, w świetle zorzy,
budzi łąkowe kwiatów plemię,
strząsa z ruczaju lodu wrota,
rozpina życie nad ich brzegiem.
O, Boginie, siostry mocy!
Ty, co śmierć niesiesz, Ty, co życie!
Niechaj wam śpiewa dąb i brzoza,
niech w proch nie padną stare byty.
Bo w kole czasu, w wirze losu,
i zima, i wiosna wciąż się splata,
z waszych rąk płyną dni i noce,
pradawna siła ziemi matka.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania