Pinakoteka
Raz — łagodnie, dla ludzi —
jak dar niesiesz uśmiech
w koszyku czule uplecionym.
Czasami — dla nikogo, pod kocem —
bawisz się w chowanego
z własną pomroką,
nie licząc do dziesięciu.
A bywa, że — w zimnej logice —
wskazujesz innym drogę,
sama siedząc na baczność
w niebieskim refleksie.
I zaczynasz od nowa —
pinakotekę twarzy —
wszystkie są twoje.
Komentarze (28)
Bardzo mi się:)
Lubię, gdy wiersz zostawia kilka drzwi otwartych 🙂
Dziękuję za 5 🩷
mam gdzieś w notatkach też tekst o maskach, niedokończony, ale ten temat od dawna chodzi mi po czole.
Dzięki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania