Pizza Planet
Czekamy na pizze, jak katolik na paruzje
Założyłaś bieliznę od Victori licząc na fuzję
Plastikowy student, pensja trzy pięćset
W przyszłości kupię ci złoty chain jak twoje serce
W głowie gonie hajs, w głowie rządzi Elon Musk
Rewolujce w duszy, na sztandarach Karl Marks
Nad wisłą żyją syto tylko raperzy i politycy
Na szczęście w atutach mogę wymienić szczery, zwykły
Kolejn dzień kolorem przypomina Zmęczoną Śmierć
Chciałbym walczyć dla ciebie, ale zapodziałem miecz
Bo z tobą powietrze smakuje niczym Princessa kokosowa
Szkoda, że czuję się zatopionym statkiem na dnie morza
Wierzę, że zbudujemy wspólny dom na księżycu
Pęknie stelaż, bo w kosmosie nie usłyszą krzyku
Będziemy puszczać ogromne bańki mydlane
W lato skoczymy zwiedzać marsjańskie plaże
Komentarze (4)
Myślałem, że utwór o takim tytule musi być ciekawy i/lub intrygujący. I rzeczywiście taki jest. Czuję tu surrealizm i popkulturę, czyli style, które są bliskie moim gustom artystycznym.
5, pozdrawiam 🙂
Dziękuję bardzo, widzę, że mamy podobne upodobania. U mnie się zaczęło od odkrycia Kafki i fascynacji filmami Polańskiego. Pozdrawiam 🙂
Barwnie smutny wiersz. Dobrze, że górnolotne plany, porywają czytelnika w przestworza:) 🙂 Pozdrawiam.
Dziękuję bardzo za przeczytanie i zostawienie komentarza. Nie czuję się mocny w pisaniu wierszem, ale liryka pozwala najlepiej wyrzucić z siebie emocje. Pozdrawiam 🙂
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania