,,Placówka''
Gdzieś na kuli ziemskiej rżną się.
Prowincjonalnie, pod pierzyną.*
Spotykaliśmy się po zmierzchu, poza szczekaniem psów
z niedopalonych wsi, w miejscu obsiewanym od pół wieku,
jak wcześniejszy cmentarz choleryków.
Wyłożona niczym pszenica, całowała w kresowym zaśpiewie.
Ta panna, uszkodzona i odurzająca niczym plaster miodu.
powinna trafić do Nieba, oczyszczona przez pszczoły.
Kosmiczny łupież z Warkocza Bereniki nie spełniał życzeń.
Nie było świetlika. Infantylnej metafory niegasnącej iskry
z przeoranych pożarów i pleców.
_________________
* Nieznany pacyfista
Komentarze (2)
Świetny wiersz! Podziwiam
Dxięki. Wiem panie Sułku.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania