Płacząca
Z wierzebą płaczącą, siedząc w jej cieniu
Składam dłonie wznosząc wzrok.
Otacza nas mrok,
Pochłania mgła, zatapia w zapomnieniu.
Oddane burzom i sztormom,
Rozchwianymi emocjami malujemy
szlaki.
Łzy żłobią w jałowej ziemi strach,
Karmiąc powietrze skażoną żałobą.
Rozpaczą wyznaczamy drogę
Dla podróżników wiecznej zimy.
Za nami stłumione żalem korowody
Uciekają w dymiącą pożogę.
Ostatnie promienie wieczoru
Uchylają drzwi, zapraszając w otchłań.
Czołgaj się, po linie w czeluść,
Przed tobą pochowane jutro.
Martwa przestrzeń, nagie ciała.
Ciemność, ciężkość, senność...
Jej palce na mych włosach,
Jej łzy na moich piersiach.
Komentarze (4)
Piekny obraz rozpaczy. O ile rozpacz może być piękna. W Twoim wydaniu z pewnością jest. 5
Rozpacz ma w sobie czasem więcej piękna niż niejedna radość i śmiech. Dziękuję za opinię. Jeśli chcesz, odwiedź mnie i tu: www.xvelutatinea.blogspot.com
po pierwszej zwrotce spodziewałem się układu 1221. Bez oceny, ale trzeba się zdecydować czy rymujemy, czy wiersz biały. Rozpacz jest twórcza, a Ty z tej twórczości nie skorzystałaś w pełni
Dziękuję za wskazówkę
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania