Ano, chleba nie będzie i widać, że ani za życia, ani po "śmierci" niedopasowany ten strach na wróble. Nigdzie nie może znaleźć sobie miejsca, by poczuć się przydatnym, wartościowym. Bardzo przypadł mi ten wiersz do gustu ;)
Dygresja↔Jeno wziąć i namalować Twój wiersz, na białym płótnie, pośród czasu,
aż żniwiarz się zapatrzy... i zapomni ściąć. Da kolejną szansę→mówiąc metaforycznie ogólnie.
A w najgorszym wypadku, chociaż kilka bułek będzie. A zatem, kłosy do góry:))↔Pozdrawiam:)?????
Chyba podświadomie trafiłeś z tym "malowaniem" obrazu :) Przed wierszem było zdjęcie, autoportret. A raczej jego fragment, bo tylko rozłożone ręce i schylona głowa, zdobna w nadwątlony czasem, słomkowy kapelusz, a wokół ocean zboża... Niby mnie nie było widać, a...byłam :) No i wierszydło później samo się napisało :)
Dziękuję za uśmiech i pozdrawiam :)
No i wróciłam. Temat niewpasowania bardzo dobrze rozumiem. Świetnie napisany. No i Twój znak firmowy: ogromny dystans do siebie. Patrzenie na siebie z kpiną w oku ale i sympatią do tej niedoskonałości. Chciałabym tak umieć :-)
Bardzo się cieszę, że tak odbierasz mój wiersz :) Dużo we mnie autoironii, ale najwyraźniej ja widzę na "jakimś" tle. I najczęściej właśnie tło jest motywem przewodnim, a dystans wchodzi bocznymi drzwiami.
Pozdrawiam Cię serdecznie :)
Komentarze (23)
:)))
Uśmiech mi się udzielił :)))
Serdeczności ślę :)
Jest dobrze.
Tamten traktuję jak wypadek przy pracy.
To dobrze.
Gdyby rozpatrywać niektóre moje twory w kategoriach wypadku, to miałabym dożywotnią rentę ;)
dygresjnie - upiekłbym coś wspólnie z Tobą :D
Ale tak bez zaczynu?! :D
dygresja sypniemy białym proszkiem to i bez wstępnych ceregieli pójdzie :D
D.E.M.O.N
O sodzie mówisz? Pieni się to to i szczypie w język, a przecież szkoda, by z pieczenia wyszła jakaś chała ;) :D
dygresja to się dziecko nie jada tego na surowo! to nie orenżada by prosto na język sypać :D
O tu se jeszcze wrócę jak do domu... Wrócę. ;-)
Miło mi będzie :)
Zakotwiczony? Czy zakotwiczona?
Zakotwiczony- strach na wróble.
makabra hahah
To kwestia wyobraźni ;))
Strach na wróble. Niby "wpasowany", ale jednak - "niedopasowany".
Puenta niby tragiczna, lecz wywołuje delikatny uśmiech. Bardzo zgrabna:)
Lubię strachy na wróble.
Kiedyś napisałam wiersz, w którym mówi taki strach. Wiersz mi się zapodział. pamiętam tylko, że zaczynał się tak:
I gdzie jest mój kapelusz?
Porwał go wiatr!
I poniósł!
W czeluść!
:) I ja mam sentyment do tych "dziwadeł"- wzbudzają we mnie nostalgię. Co tu dużo mówić- są mi po prostu bliskie :)
Ano, chleba nie będzie i widać, że ani za życia, ani po "śmierci" niedopasowany ten strach na wróble. Nigdzie nie może znaleźć sobie miejsca, by poczuć się przydatnym, wartościowym. Bardzo przypadł mi ten wiersz do gustu ;)
Bardzo mi miło :)
Dygresja↔Jeno wziąć i namalować Twój wiersz, na białym płótnie, pośród czasu,
aż żniwiarz się zapatrzy... i zapomni ściąć. Da kolejną szansę→mówiąc metaforycznie ogólnie.
A w najgorszym wypadku, chociaż kilka bułek będzie. A zatem, kłosy do góry:))↔Pozdrawiam:)?????
Chyba podświadomie trafiłeś z tym "malowaniem" obrazu :) Przed wierszem było zdjęcie, autoportret. A raczej jego fragment, bo tylko rozłożone ręce i schylona głowa, zdobna w nadwątlony czasem, słomkowy kapelusz, a wokół ocean zboża... Niby mnie nie było widać, a...byłam :) No i wierszydło później samo się napisało :)
Dziękuję za uśmiech i pozdrawiam :)
No i wróciłam. Temat niewpasowania bardzo dobrze rozumiem. Świetnie napisany. No i Twój znak firmowy: ogromny dystans do siebie. Patrzenie na siebie z kpiną w oku ale i sympatią do tej niedoskonałości. Chciałabym tak umieć :-)
Bardzo się cieszę, że tak odbierasz mój wiersz :) Dużo we mnie autoironii, ale najwyraźniej ja widzę na "jakimś" tle. I najczęściej właśnie tło jest motywem przewodnim, a dystans wchodzi bocznymi drzwiami.
Pozdrawiam Cię serdecznie :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania