Plug-In Hybrid

Właśnie dlatego wyszła. Włożyła letnie rzeczy. Bardzo chciała w końcu poczuć lato – z tymi wszystkimi bluzeczkami, spódniczkami, ogródkami restauracyjnymi, jedzeniem i pysznym winem w otoczeniu zieleni.

Nie była z nikim umówiona. Szła powoli, spacerowała. Kilka razy zatrzymywała się, patrzyła na menu wystawione przed lokalami i na ludzi siedzących w środku. Nie wchodziła. W domu odgrzeje zupę z wczoraj, usiądzie przy stole i zje, licząc rozświetlone okna w sąsiednim budynku.

Na jedenastym mężczyzna usypia dziecko, chodzi z nim na rękach tam i z powrotem. Tam światło jest przyciemnione, ciepłe. Gdzie jest matka? Może w delegacji. Albo wyszła z koleżankami na wino, poczuć lato. Albo jej nie ma. Skoro sam usypia, to pewnie dobry człowiek. Nadawałby się na męża. Odpowiedzialny. Nie ucieka od płaczu jak mój były. Czy ja źle wybrałam, czy po prostu miałam pecha? Każdy facet na początku wydaje się odpowiedzialny, a potem zostaje tylko chłód i ciche pakowanie walizek. Łatwo pomylić kogoś dobrego z kimś, kto tylko dobrze udaje – pomyślała, nabierając kolejną łyżkę pomidorowej.

Mężczyzna, gdy dziecko w końcu uśnie, usiądzie przy biurku, żeby napisać wiersz. Ona, gdy zje zupę, zrobi dokładnie to samo. Dwa teksty, które nigdy się nie spotkają, powstaną tej samej nocy, naprzeciwko siebie.

Średnia ocena: 1.6  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania