Pluszowy miś
Muszę stąd wyjść, muszę się stąd wyrwać. Cisza w moim domu przesiąka mnie na wskroś, to jest nie do zniesienia. Dokąd mogłabym pójść? Nieważne, po prostu gdziekolwiek. Byleby tylko nie siedzieć samotnie, zamknięta w czterech ścianach tego pokoju.
Sięgam po płaszcz, zakładam buty, wychodzę. Idę przed siebie nawet się nie zatrzymując. Mijam domy, drzewa, ludzi, nie patrzę na nazwy ulic. Nagle zatrzymuję się przed niewielkim sklepikiem, tak jakby jakaś niewidzialna siła mnie do tego zmusiła. Wchodzę do środka. Znów ogarnia mnie przenikliwa cisza. Rozglądam się uważnie wkoło. Nie widzę żadnych ludzi, ani żywej duszy. Podchodzę do najbliższej półki i jedyne co na niej dostrzegam to pluszowe misie. Przyglądam się im. Każdy innej wielkości, innego koloru, wszystkie jednak z identycznie wyglądającymi oczyma: czarne, duże, puste. Im dłużej wpatruję się w misiowe oczy, tym bardziej mam wrażenie, że są one przepełnione czymś w rodzaju smutku, a może nawet cierpienia. Ze strachem odrywam od nich wzrok. Niepewnie wchodzę w głąb pomieszczenia. Zakrywam usta, tłumiąc krzyk przerażenia, gdy dociera do mnie, że pluszowe misie są wszędzie. Na każdej z półek, na podłodze, na ladzie, na parapetach... Czuję na sobie ich wzrok. Całe moje ciało przeszywa nieprzyjemny dreszcz. Przenika mnie narastający strach i wyjątkowo dziwne wrażenie, że zaraz coś się wydarzy. Rzucam się do ucieczki. Biegnę, nie zatrzymując, ani nawet nie odwracając się. Boję się tego co mogłabym zobaczyć. Z całej siły ciągnę za klamkę u drzwi. Wybiegam na zewnątrz, mając wrażenie, że udaje mi się to w ostatniej chwili. Zdyszana patrzę jeszcze przez chwilę na budynek sklepiku. Z całą pewnością nigdy tu nie wrócę.
I znów nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zatopić się w przesiąkającą ciszę w moim domu. Doszłam jednak do wniosku, że o stokroć bardziej wolę to, niż wszelakie niebezpieczeństwa czyhające na mnie na zewnątrz. Niespodziewanie słyszę dzwonek do drzwi.
- Kto tam? - pytam niepewnie, jednak nie otrzymuję odpowiedzi.
Bardzo powoli, ogarnięta strachem, podchodzę do drzwi i je otwieram. Nie dostrzegam nikogo. Ze zdziwieniem przypatruje się paczce leżącej na wycieraczce. Po długim namyśle biorę ją i otwieram.
Nie! - krzyczę z przerażeniem, dostrzegając w środku pluszowego misia. Powoli jednak go wyjmuję.
Zapomniałaś mnie ze sobą zabrać – czytam napis na karteczce, doczepionej do łapki misia...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania