Po cichu
Nie wiem, co robić.
Jak zaczerpnąć powietrza,
kiedy każdy oddech
łapię po kryjomu,
gdzieś daleko
od Twoich oczu.
Śpię przy Tobie,
ale jakbym spał sam.
Jesteś tak blisko —
na dotknięcie dłoni,
a jednak tak daleko.
Nie zauważasz mnie.
Nie istnieję.
Jem w ukryciu,
żyję po cichu.
Zamykam oczy na chwilę,
ale wciąż jestem czujny.
Nie przyłapiesz mnie.
Leżę cichutko,
oddycham rytmicznie,
jakbym nie istniał.
Jakbym był tylko cieniem
przesuwającym się po ścianie.
Zlewam się z rzeczywistością —
taką zwyczajną,
taką obojętną,
taką samą
jak całe moje życie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania