Po drodze
Woła mnie do kuchni.
Już stoję obok.
– Otworzysz?
Butelka zmienia dłonie.
Zakrętka nie puszcza.
Syk.
Nie odkręcam do końca.
Zostawiam jej ćwierć obrotu.
Oddaję.
Dokańcza jednym ruchem.
Bierze pierwszy łyk.
Na gwincie zostaje.
Woła mnie do kuchni.
Już stoję obok.
– Otworzysz?
Butelka zmienia dłonie.
Zakrętka nie puszcza.
Syk.
Nie odkręcam do końca.
Zostawiam jej ćwierć obrotu.
Oddaję.
Dokańcza jednym ruchem.
Bierze pierwszy łyk.
Na gwincie zostaje.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania