Po drodze

Woła mnie do kuchni.

Już stoję obok.

 

– Otworzysz?

 

Butelka zmienia dłonie.

Zakrętka nie puszcza.

Syk.

 

Nie odkręcam do końca.

Zostawiam jej ćwierć obrotu.

Oddaję.

 

Dokańcza jednym ruchem.

Bierze pierwszy łyk.

 

Na gwincie zostaje.

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania