Po drugiej stronie lustra
Spadając w czeluść ostatecznej przepaści
mijam całe dotychczasowe życie
osuwając się powoli na samo dno smutku
patrzę na zawieszone w próżni
wspomnienia
głodnym
wzrokiem zachłannie szukam
bezcennych chwil
ukochanych bliskich osób
Zgubnie licząc, że znów uniknę
entropii kumulacji upadków
Spływam niespiesznie zawieszona
W stanie wiecznej hibernacji oczekiwania
przyglądam się kolejnym
mijanym spokojnie kadrów zatrzymanego życia
pragnąc pożegnać na zawsze
beztrosko szczęśliwe lata
Desperacko wczytując zaledwie
kilka pojedynczych migawek na siłę
wyszarpniętych z różnych fragmentów panoram
odległych, nie wyraźnych, zamglonych
jakby wcale nie należących do mnie
mętnym
spojrzeniem obojętnie omiatam
bezbarwną rzeczywistość
bez ważnych ludzi…
Nagle ktoś podaje mi rękę
stając zamknięci w pustce Ciszy
głęboko wypatrywaliśmy się w siebie
oboje zgodnie wybaczając to,
co wcześniej było niemożliwe
Uwolniona z ciężaru ucisku
Podążam dalej w coraz
bardziej mroczniejszą przeszłość
własnego wnętrza
Podróż niechcianych odpowiedzi
Pokruszyłam się na miliony części
poskładanych w nową mnie
czułością dawno
zapomnianych odrzuconych więzi
Wróciły
pomagając znowu zobaczyć
słońce
Towarzyszące mi od zawsze w milczeniu … Nie widoczne Anioły...
Komentarze (2)
Do mnie bardzo przemawia, ogólnie dobrze zawarty w wierszu pewien rodzaj hm.. ciężkości w duszy. Która pod koniec zostaje zastąpiona, jak to zazwyczaj bywa, przez mikroskopijny promyk nadziei. Czuję tę obcość w obliczu własnych wspomnień i to, że czasem tylko na to się da patrzeć, na te migawki i fragmenty, gdy teraźniejszość jest tak obca, jakby się nie miało do niej dostępu i nie sposób się w niej odnaleźć. To taki mój prywatny odbiór Twoich słów. Nie wiem, czy poprawny, ale ruszyły coś w środku i wywołały pewne odczucia, więc to oznacza, że wiersz jest dobry!
Pozdrawiam :)
Moim celem i zamiarem jest poruszyć Czytelnika, a interpretację pozostawiam absolutnie dowolną.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania