„Po dwunastu”
Nie śpię
po dwunastu kreskach —
noc rozciąga się jak rana,
a czas gubi imię.
Kręcę się w miejscu,
rozmawiam z demonami,
bo tylko one nie pytają,
dlaczego znowu nie dałam rady.
Chcą zobaczyć,
jak tracę marzenia,
więc zabrali mi siebie
i oddali proszek,
który obiecywał ciszę,
a zostawił echo.
Nie potrafię być taka jak inni.
Mam na skórze historię,
której nikt nie chciał czytać:
blizny, szwy —
nie są ozdobą,
są alfabetem przetrwania.
Mogę wcielić się w każdego,
byle ktoś mnie pokochał,
byle ktoś został
na dłużej niż świt.
A jednak gdzieś pod tym wszystkim
jest zmęczone serce,
które nie chce więcej znikać —
chce tylko zasnąć
bez strachu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania