po jednej stronie
przecież wiesz, są takie miejsca, w nas, które pozostały urazem.
zakolem ścieżki. napisem na nagrobku.
czytam, że kochałeś za mocno, że dla niej wypadłeś
z trasy, wprost pod zwątpienie.
teraz tylko jesteś.
ja też jestem. ciągle na tej samej drodze zbieram krew z asfaltu.
patrzę, jak wyrastają tam lasy, korzenie oplatają stopy.
z hukiem zamykasz rozdział. nie wszystko dla ludzi.
najwięcej zapisałeś pod skórą.
spoglądam na dłonie, czerwienią połyskują paznokcie.
nic nie mówię. nie pytam. jedynie mocno zaciskam pięści.
gdzieś wyją psy. wolne od narzuconego milczenia.
Komentarze (26)
bez nagrobkowych napisów
/mniej słów, prawie to samo i jakby więcej/
że kochałeś za mocno,
wpadłeś pod zwątpienie.
/po cholerę te dodatkowe frazy dla niekumatych, albo czytajacych z rozdziawą/
jesteś. krążę w twojej krwi podjętej z asfaltu,
wrastasz we mnie dłońmi
/dalej nie wnikam wrednym spojrzeniem/
są takie miejsca, które zawsze bolą,
bez nagrobkowych napisów
że kochałeś za mocno,
wpadłeś pod zwątpienie.
jesteś. krążę w twojej krwi podjętej z asfaltu,
wrastasz we mnie dłońmi
wrastasz we mnie dłońmi''
W tym miejscu chodzi o coś zupełnie innego...
dobranoc
Dlaczego uważasz, że rozgadanie jest złe?
Oceniam.
Dzięki za spojrzenie fachowym okiem...
Dzięki za poświęcony czas
"dla niej wypadłeś / z trasy, wprost pod zwątpienie."
"ciągle na tej samej drodze / zbieram krew z asfaltu. patrzę, jak wyrastają tam lasy, / korzenie oplatają stopy."
"gdzieś wyją psy [...] wolne od narzuconego milczenia".
Dziękuję za rzetelny komentarz. Może faktycznie powinnam wziąć się za tę prozę poetycką... kiedyś był tutaj chłopak, który mnie inspirował, aczkolwiek tak dobrze ją pisał, że wstydziłam się swojej... ciągle mi się wydaje, że to co piszę, to jeszcze nie to, co chciałabym pisać...
Raz jeszcze dziękuję i pozdrawiam
Dziękuję, Jimmy, za słowa wsparcia. Doceniam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania