Po kłótni z Aniołem
Może nie jestem wiele warta,
skoro za skórę Aniołowi
nawet zalazłam. Ech, do czarta!
Anioł też bywa honorowy -
może się unieść (ot, nowina!) -
ma skrzydła, zatem je rozpina.
Może ja jestem nic nie warta,
bo za uszami mam niemało.
Ale wciąż wraca myśl uparta,
że być aniołkiem by się chciało.
Jednak niełatwo (też nowina!)
pod aureolą się uginać.
Może spod ciemnej jestem gwiazdy,
więc Anioł czarne myśli miewa.
I od tych myśli w dal (uparciuch)
z nimbem pod pachą, gdzie pieprz..., zwiewa.
Bo Anioł zwiewny – nie nowina,
że może w gniewie się upłynnić.
Wszak nie nowina – nawet Anioł
miewa granice cierpliwości.
Odepnie skrzydła, strzepnie piórka...
Bo ileż razy można prosić,
by podopieczna raz raczyła
spróbowac być dla niego miła?
Komentarze (4)
Czy to ten sam anioł, którego pióra znalazła najmniejsza w swoim tekście "Anielskie skrzydła"?
Nie, to mój osobisty;)
Też właśnie się zastanawiam tyle że ani ja ani syn nic nie mamy ,,za uszami".
Mam takie doświadczenie że w modlitwie już raz prosiłam Swojego Anioła Stróża aby poleciał do kogoś i potem się okazało że Anioł dotarł, choć ta osoba nic o tym nie wiedziała że o to się modliłam.
....w autobusie przez mikrofon usłyszałam,,Jak coś po nas chcecie,to nas nie budźcie w nocy i nie wysyłajcie Aniołów bo my chcemy spać.Wiedzialam że mówi
o mnie i o moim Aniołku🙏
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania