po macoszemu
kołysze jak kiedyś gdy stałam między tym co za mną
a kolejnym otwarciem ramion
mały manekin rozlokowany z bagażem w poczekalni
naznaczony bezsennością
wtedy grzecznie zamykałam oczy
tylko tak mogłam wyjść
do domu gdzie poukładane w pokoju lalki
czekały na bajki
wracałam z kieszeniami pełnymi kamieni
małe i wielkie równo ciągnęły w dół
w ten sposób otwierały się przepaści
z zapotrzebowaniem na misternie zaplecione warkocze
dlatego bujało w przód i w tył albo na boki
do zaśnięcia
Komentarze (6)
Wiersz zrobił na mnie pokaźne wrażenie. Zasługuje na pięć, moim skromnym zdaniem.
Moim skromnym zdaniem, szanowna Pani słodzi w złym miejscu.
Zmory duszą i dają znać o sobie. Są trudne do pozbycia ale można o nich napisać wiersz. Wtedy lepiej. A "na papierze" zostaje interesujący, poetycki zapis, który każe postawić 6.
Dziękuję piliery za przeczytanie i komentarz
Taki sobie. Nie zrobił wrażenia. Żadnego.
Pewnie nawet nie wiesz o czym...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania