Po nocach

Męczą mnie. Wrażliwość. Oddech zakrzepnięty

na ramieniu diabła. Oderwane od świata spojrzenie

błądzi po pokoju. Gdzie jesteś, myśli ratująca stracony dzień?

 

Wymiana z ust do ust, z wiersza do wiersza. Transfuzja

wyrazów obcych z mową ciała. Dobrze mieć. A nawet mnie

nie ma. Drobnostki

zgniecione w tłumiony wyrzut.

 

Kilka ptaków odlatuje. Z głowy do wiersza, z ust do skrzydeł.

Po nocach zbieram rozwiane wątpliwości

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania