Po nocach
Męczą mnie. Wrażliwość. Oddech zakrzepnięty
na ramieniu diabła. Oderwane od świata spojrzenie
błądzi po pokoju. Gdzie jesteś, myśli ratująca stracony dzień?
Wymiana z ust do ust, z wiersza do wiersza. Transfuzja
wyrazów obcych z mową ciała. Dobrze mieć. A nawet mnie
nie ma. Drobnostki
zgniecione w tłumiony wyrzut.
Kilka ptaków odlatuje. Z głowy do wiersza, z ust do skrzydeł.
Po nocach zbieram rozwiane wątpliwości
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania