po numerze pokoju

na końcu korytarza

mruga zielone światło

wyjścia

jakby naprawdę

gdzieś było

 

dywan tłumi kroki

lepiej niż sumienie

drzwi stoją równo

każde z inną ciszą

za środkiem

 

w windzie

lustro oddaje mnie

bez pytań

i to jest

najgorsze

 

na chwilę

przykładam kartę

nie do swoich drzwi

jakby pomyłka

mogła mnie uratować

 

ale nic

nawet alarm

nie chce się odezwać

 

więc wracam

z numerem pokoju

w pamięci

jak z czymś

czego nigdy nie wolno

odnaleźć

 

a rano

pokojówka otworzy okno

strzepnie kurz

wyrzuci puste butelki

jak sny niechciane

 

i tylko zwiewna firanka

przez moment

będzie wiedziała

że ktoś tu

nigdy się nie obudzi

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • andrew24 2 tygodnie temu

    Pozdrawiam serdecznie
    Miłego obudzenia

  • Jimmy 2 tygodnie temu

    dzięki. może się uda😉

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania