po numerze pokoju
na końcu korytarza
mruga zielone światło
wyjścia
jakby naprawdę
gdzieś było
dywan tłumi kroki
lepiej niż sumienie
drzwi stoją równo
każde z inną ciszą
za środkiem
w windzie
lustro oddaje mnie
bez pytań
i to jest
najgorsze
na chwilę
przykładam kartę
nie do swoich drzwi
jakby pomyłka
mogła mnie uratować
ale nic
nawet alarm
nie chce się odezwać
więc wracam
z numerem pokoju
w pamięci
jak z czymś
czego nigdy nie wolno
odnaleźć
a rano
pokojówka otworzy okno
strzepnie kurz
wyrzuci puste butelki
jak sny niechciane
i tylko zwiewna firanka
przez moment
będzie wiedziała
że ktoś tu
nigdy się nie obudzi
Komentarze (2)
Pozdrawiam serdecznie
Miłego obudzenia
dzięki. może się uda😉
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania