Po pierwsze lęk
Dzień zdążył ostygnąć i ustąpić miejsca wieczorowi, zaś wspomniany wieczór byłby jednym z tych, które kochałam, gdybym nie była zamknięta w życiu pozbawionym takich wieczorów. Było ciepło i nostalgicznie - energia polskich, letnich, niekończących się zmierzchów. Niegdyś chciałabym, żeby trwał wiecznie, żebym mogła już zawsze siedzieć na trawie, patrzeć na rzekę i marzyć o prostym, miłym życiu. Prawie czuć zapach brudnej wody, słychać wszelkie robactwo i szelest pustej paczki chipsów. Prawie słychać też innych ludzi w oddali. Prawie czuć również jego zapach i ciepło jego skóry. Dzisiaj natomiast delikatnie osunęłam się na kanapie i rozejrzałam się by zobaczyć, kto dokładnie dotrzyma mi towarzystwa tej nocy. Zdaje się, że będzie to kilka figur, które od dłuższego czasu próbują wypełnić pustkę po nim na mojej codziennej drodze. Najdalej ode mnie, w rogu, stoi coś, co przypomina smutną kobietę w białej sukience. Wygląda na dwadzieścia trzy lata, ma ciemne włosy do łopatek, podkrążone oczy i dłonie splecione na brzuchu. Jest chuda i zmarnowana. Nie odrywa ode mnie wzroku i zdaje się być na skraju płaczu. Widujemy się bardzo często. Za każdym razem mam wrażenie, że drży, ale mimo wszystko stoi na swoim miejscu najpewniej z całego towarzystwa. Nigdy nie daje po sobie poznać, że ma ochotę wyjść z pomieszczenia. Nigdy nie doświadczam uczucia, jakbym widziała ją po raz ostatni. Mam wrażenie, że znamy się tak dobrze, że mogłybyśmy zacząć ze sobą rozmawiać, ale nie zaczynamy. Ona zawsze po prostu tam jest. Stoi i czuwa - jakby miała za zadanie mnie przed czymś ochronić, ale wiem, że nie ma. To przed nią należałoby mnie chronić. Ta dziewczyna to lęk. Ona mnie nie atakuje. Nie rusza się i nie wchodzi ze mną w żadną interakcję. Tylko stoi i patrzy na mnie. Nie ma znaczenia, czy ja patrzę na nią. Nie ma znaczenia czy coś do niej mówię. Nie ma znaczenia, czy próbuję jej dotknąć, popchnąć, uderzyć czy nakrzyczeć. Jest uosobieniem lęku, ale zdaje się nie mieć go w sobie. Jej zgarbione plecy nie dotykają ściany, choć mogłaby się o nią oprzeć. Myślę, że gdyby nie jej wieczny, przerażony i nieszczęśliwy grymas, byłaby całkiem ładną kobietą. Ze wszystkich div, które do mnie przychodzą lęk z pewnością jest najładniejsza, ale do czasu. Bywają sytuacje, w których lęk jest na siłę usuwana z mojej przestrzeni i nie jest ona wielką fanką tych sytuacji. W momencie, kiedy do gry wchodzą sztuczne substancje, które działają drażniąco na lęk, ona zdaje się być zdruzgotana, ale wychodzi, bo wie, że prędzej niż później wróci znów cała na biało... Tym razem jednak starsza o jakieś trzydzieści lat, z grymasem złości na twarzy, z powykręcanymi, wychudzonymi kończynami i nie będzie już miłą, choć smutną i przestraszoną dziewczyną. Teraz to ona będzie tą, której należy się bać, bo nie ma nic bardziej przerażającego, niż strach przed lękiem.
Są tutaj też inni...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania