Po pracy do ulu
Zdzieram z kalendarza kolejna kartkę
Bez Ciebie się męczę z sobą nieustanie
Odliczam kolejn dzien jak kamień stumilowy
Nic mi mądrego już nie przychodzi do glowy
Nuty tylko minorowe gram na fortepianie
Wychodzi marsz pogrzebny jak tak można dalej
Depresja mnie rozwala od góry do dołu
Kiedy ta majówka
Chce uciec do schronu
Posiedzieć gdzieś w lesie
Na łące zielonej
Zapomnieć o pracy
Kłopotach pieniądzach
O drogich zachciankach
Pomidorowych ponczkach
Oderwać się w końcu
Od tego zgniłego świata
I latać jak motylek
Lub pszczółka żółtawa
Wracać po pracy do ulu
Gdzie każdy mnie docenia
Ile zebrałem nektaru
Tyle pyłku w kieszeniach
Każda znajoma
Witam mnie słodkim miodem
Choć nie ma fejsbuka
Codziennie się z każdym godzę
Dzień zaczynam o świcie
Gdy tylko słonko wstaje
Każda z ulu wylatuje
bez zbędnych przepychanek
Chciałbym być pszókom małą
Która służy jednej królowej
Robimy miodzik słodki
Który jest najlepszy
na zdrowie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania