Po przebudzeniu

Wypluwam na ziemię

Swe zatracenie,

Wyzbywam się go.

 

Miejsce, w którym czas stanął,

Miejsce zieleni, wciąż to samo,

W którym rozterki me Bóg słyszał,

A pióro zapisywało wersy.

 

Tak zapomniane przez pewien czas,

Który ustał w mym wnętrzu,

Jakby serca bicia nie odczuwał,

A płynął przez świat swoim nurtem.

 

Powracam w me strony

Jak bociany na niebie,

Rozkładam lśniące skrzydła

I znów unoszę się ku natchnieniu.

 

Teraz odczuwam w mej klatce

Te zatracone sekundy,

Które nie wrócą, choćby w marzeniach.

 

I trwam, trwać zamierzam,

Gdy cząstkę siebie zakorzenię,

Kruchą, lecz niewidzialną.

Będę wiedzieć, że jestem.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania