Po wieczne czasy
Gdzie jesteś Panie, świat płonie zawiścią,
milczysz jak skała, choć słyszysz serc drżenie.
Gdzieś za chmurami ukrywasz twarz swoją,
Twój ślad jest wszędzie, jednocześnie nigdzie.
Modlitwa płynie, lecz nie wraca echem,
oczy szukają twych znaków na niebie.
Kim jesteś? Słowem, czy może oddechem,
tęsknoty struną w każdym ludzkim ciele?
Ogarnąć Ciebie nie zdołam wyrazem,
gdyż jesteś bliżej, niż sięga myśl sama.
Jesteś tym jednym - wszędzie i zarazem,
w blasku i cieniu, światłem Abrahama.
W krzewie, co płonie boskim objawieniem,
był, jest i będzie misterium zdarzeniem.
Następne części: Po wieczne czasy
Komentarze (8)
Powiedziałabym, do skutku ...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania