Pobudka - drabble
Kiedyś w końcu się obudzę i ogłoszę: Przegrałem. Odliczam dni do tego poranka. Póki co chodzę ulicami, chodnikami, mijam place rzygowin na parkowych alejkach i oszczane gazety rozrzucone pod blokami. Na jednej ze stron zauważam twarz jakiegoś dzieciaka, pod nim ckliwe formułki, jeden procent podatku, ratunek. Wybawię go od tej ułudy, postanawiam i przechodzę dalej, zapominając, co widziałem. Myśli natrętnie wracają, a ja czuję jak pięści wyparcia okładają je w moim umyśle. Potem wracam do domu, odpalam komputer i oglądam, co popadnie, do upadłego. Kiedy kładę się spać, dochodzę do wniosku, że ludzie są naprawdę szczęśliwi tylko w czołówkach seriali.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania