Pociąg do wszędzie
Pociąg stał na stacji. Do odjazdu zostało jedynie parę minut. Maszynista przepchnął się obok rosłego mężczyzny z górskim plecakiem i klapkami na nogach. Facet wyglądał komicznie, ale pracownik pociągu zdołał powstrzymać się od śmiechu. Był na służbie, więc wolał zachować powagę.
Przechodząc obok kolejnego przedziału, obojętnie zajrzał do środka. Siedziało w nim czterech młodych mężczyzn. Radośnie popijali sobie piwo. Jeden z nich w dłoniach trzymał kierownicę, udając, że prowadzi samochód. Maszynista pokiwał tylko z zażenowaniem głową i poszedł dalej. Zrobił jedynie parę kroków, kiedy do korytarza wpadło dwóch ratowników medycznych. Pędzili, przepychając się pomiędzy ludźmi. Maszynista niechętnie przywarł do ściany, robiąc im miejsce. Nie lubił ich. Zawsze robili bałagan w pociągu. Ratownicy wpadli do przedziału z mężczyznami i wyszarpali jednego z nich.
Maszynista szedł już dalej, więc nie widział, czy zabrali go z pociągu. Obok niego przecisnęła się jakaś bardzo ładna kobieta, owinięta jedynie w ręcznik. Rozmawiała przez telefon, nie zwracając uwagi na kabel od suszarki zawiązany wokół jej kostki. Zaraz za nią szła młoda dziewczyna. Zdawało się, że jest zupełnie nieobecna. Na jej nadgarstkach widniały świeże rany. Krople krwi brudziły podłogę pociągu. Maszynista wiedział, że ktoś będzie głośno przeklinał, sprzątając zaschniętą posokę. Na szczęście nie należało to do jego obowiązków.
Przechodząc obok kolejnego z przedziałów, dostrzegł starego mężczyznę leżącego na szpitalnym łóżku. Wyciągniętą ręką starał się dosięgnąć zdjęcia przedstawiającego jego żonę i trójkę dzieci. Maszynista zatrzymał się. Sumienie nakazywało mu wejść do przedziału i pomóc staruszkowi. Wahał się tylko chwilę. Odwrócił się i poszedł w swoją stronę. Musiał się spieszyć. Za chwilę pociąg miał ruszyć.
Przedział tuż przed lokomotywą był zarezerwowany dla konduktorów. Maszynista podszedł do odsuwanych drzwi. Firany były zasunięte tak, że nie dało się zajrzeć do środka. Maszynista jednocześnie lubił i nie lubił tu przychodzić. Wziął głęboki wdech i otworzył drzwi. Przez okno wpadało tu ostre światło. Konduktor siedział jednak przy lekko odchylonej firance, więc zupełnie zakrywały go ciemności. Maszynista dostrzegał jedynie jego niewyraźny obrys. Konduktor czytał książkę. Jej okładka dosięgała promieni światła, więc można było odczytać tytuł: „Sztuka życia”.
Maszynista usiadł naprzeciwko konduktora.
— Ale dziś tłok — zagaił rozmowę.
Skryty w cieniu mężczyzna przewrócił kartkę. Zawsze czytał tę samą książkę. Maszynista był pewien, że zna ją już na pamięć.
— Muszę już chyba iść włączyć silnik — stwierdził maszynista, wstając.
— Siadaj — rozkazał konduktor, nie odrywając wzroku od książki.
— Ale już prawie czas…
— Dziś pociąg poprowadzi ktoś inny.
— Co?
— Zwalniam cię.
Po plecach maszynisty przeszedł zimny dreszcz. Jego świat zawirował.
— Nie możesz. Mam umowę na czas nieokreślony.
— Właśnie określiłem czas jej zakończenia — odparł spokojnie konduktor.
— Potrzebujesz mnie. Kto inaczej poprowadzi pociąg?
— To jest właśnie twój problem — zaśmiał się konduktor. — Myślałeś, że człowiek może dać coś śmierci. Ten pociąg jeździ sam. Nawet ja nie mam nad nim żadnej władzy. Byłeś nim tak zafascynowany, że nie zauważyłeś tego, co jest w nim najważniejsze. Jak na imię miał mężczyzna w klapkach? O czym rozmawiała kobieta w ręczniku? Jaką historię miała dziewczynka? Ten pociąg jest wypełniony ludźmi. To oni są tu najważniejsi. Wiesz przynajmniej, jak sam masz na imię?
Maszynista pomyślał o staruszku. Może mógł mu pomóc dosięgnąć tamtą fotografię.
— Teraz jesteś zwykłym pasażerem, tak jak oni wszyscy. Gratulacje.
Konduktor podniósł się ze swojego miejsca. Promienie światła padły na jego twarz i maszynista po raz pierwszy zobaczył swojego rozmówcę.
— Ja tu też nic nie znaczę. Ja tu tylko sprawdzam bilety — powiedział konduktor, uśmiechając się szeroko. — Więc muszę spytać. Gdzie jest twój bilet?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania