Pociąg na czas
Dochodziła już dziewiąta rano. Mężczyzna biegł ile sił w nogach, co chwila patrząc na zegarek. Peron był kilkanaście metrów od niego. Przepychał się przez tłum wysiadających pasażerów popychając co drugą osobę, która następnie przewracała się kolejną stojącą obok niej i tak aż któraś z osób była tym pechowcem, który z impetem przyłoży w betonową ścianę peronu. Pociąg miał odjechać za dosłownie minutę. Wczołgał się w ostatniej chwili. Miejsc siedzących już praktycznie nie było. Kątem oka zauważył ciasne wgłębienie w tłumie stojących pasażerów. Przedostał się tam i z jeszcze większym trudem wpasował się pomiędzy dwie osoby, których spojrzenia jasno dawały znać, że nie pałają do niego sympatią. Pociąg po chwili ruszył i w głośnikach wybrzmiał głos:
- Następna stacja Teleport.
Mężczyzna jeszcze raz dokładnie przejrzał zawartość swojej teczki. Miał już wyjąć jedną porcję zszytych papierów, kiedy usłyszał głos.
- Dzień dobry — starszy facet około sześćdziesiątki podszedł bliżej i z uśmiechem na ustach wyciągnął dłoń w stronę zdezorientowanego mężczyzny.
- A my się znamy?
- Jeszcze nie ale chyba pan zmierza tam gdzie ja.
- Nie sądzę. Jadę na nową stację w siedemdziesiątym czwartym.
- Coś podobnego, to tak samo, jak ja. To chyba Las Wierzbowy prawda?
- Tak otworzyli ją chyba z miesiąc temu. Jest blisko miasta. W sumie to przedmieścia są.
- A można wiedzieć, gdzie pan zmierza?
- Ciekawość czasami może zgubić.
Pociąg zatrzymał się. Stacja Teleport była wyjątkowa. Znajdowały się tam trzy pozornie wyglądające bocznice. Każda mogła przetransportować do określonego przedziału w czasie. Maksymalnie można było trafić do roku tysiąc dziewięćset dwudziestego. Podróże w przyszłość nie były jeszcze osiągalne. Lokomotywa razem z wagonami wjeżdżała na określony tor, a znajdująca się nad nią kopuła przenosiła w czasie. Wystarczyło pięć minut, aby pociąg znalazł się w roku tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym czwartym.
- To nasz przystanek, Las Wierzbowy.
- Tak i tutaj się rozejdziemy. Mam dużo spraw do załatwienia.
- Zawsze mnie to zastanawiało.
- Co takiego?
- Tyle lat wmawiano nam, że podróże w czasie są niemożliwe.
- Przecież są możliwe.
- No tylko w twojej głowie. Ale kto tam wie.
- W mojej głowie? Pan chyba nie wie, co mówi.
- Wiem co mówię, a teraz obudź się bo robotę stracisz szybciej niż zorientujesz się że to sen.
Puchnął go a ten w momencie znalazł się za biurkiem w biurze. Pierwsze co zobaczył to sylwetkę szefa stojącego przed nim.
Dosłownie zeskanował go wzrokiem, ale po chwili odszedł z miną, która zupełnie nic nie zdradzała.
Komentarze (5)
Takie niby sf
Calkiem, całkiem, ale do dopracowania.
Poprawne, ale widziałem Twoje lepsze.
W sumie, gorsze też.
Dobre, że piszesz znów.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania