pocieszycielskie samouwielbienie
W jednym zdaniu - jesteśmy wybrańcami “chmury”, zaprojektowanymi do …misji.
Chmura jakiś wymiar, a misja diabli wiedzą jaka.
Możnaby podobne bałwanienie nazwać
- błogosławiona senność przymulonego fanatyka.
W I w n. e. wybrańców było ok 250 milionów. Tylu Jezus dał radę ulepić.
Zapewne wsze pocieszali się - jesteśmy wybrańcami! Chwała ci panie.
Trochę potem pan obiecał im, że przyjdzie, osądzi, spali dla oczyszczenia i po wskrzeszeniu ulecą do nieba.
Tak, do nieba. Wtedy było siedzibą bogów, a nie ziemskiego złomu.
I dzisiaj wielu nawiedzonych przymułów nie wie, że właśnie żyje i w niebie i niebem. Dokładnie to w troposferze części atmosfery, a więc nieba.
Tamte 250 mln. wybrańców to dzisiaj Pakistan czy Indonezja, wybrańcy Allaha.
Chyba mają prawo za takich się uważać, paciorkowie i koronki?
Gdyby nie było tego “przyrastania wybrańców” (dzisiaj ponad 8 miliardów już)
możnaby się pokusić na takie prostackie dowartościowanie, ale w sytuacji stałej “produkcji” wybrańców jakoś głupio.
W piachu jest dodatkowo blisko 110 miliardów byłych szczęśliwych wybrańców.
To jeszcze nic wobec upływu czasu
Ponieważ w rok rodzi się
ok. 0.15 miliarda, to za jakieś 2.500.000 lat pojawi się
390 bilionów wybrańców, żywych jeszcze i wskrzeszonych gdyby wreszcie Godot się pojawił.
W takiej ciżbie trudno za wybrańca uważać się.
Co do mnie, to nie wiem po jaką cholerę zostałem wybrany aby się tu męczyć z przymulonymi hejterstwem wybrańcami.
Następnym razem, to zanim co sklecisz pytaj czy sklecone być chce. Ode mnie, panie chłopie kochany, usłyszałbyś nie.
Nawet gdybyś obiecywał dożywotni deputat manny
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania