Początek przygody
Aaron właśnie wstawał, była piękna pogoda. Ptaki na dworze jeszcze śpiewały, a światło sprawnie zaznaczało swoją obecność w pokoju młodego księcia. Zmęczony chłopiec postanowił wstać i otworzyć okno. Gdy podchodził do ogromnych białych witryn z widokiem na cały port, który położony jest w zatoce między ogromnym i daleko sięgającym pasmem gór Bilo, zauważył poruszenie na książęcym dziedzińcu. Aaron postanowił ubrać się i zobaczyć co takiego się dzieje i co oznaczają odgłosy ludzi na zewnątrz. W momencie, gdy miał wychodzić, do jego pokoju weszła jego Matka Luna. Była wysoką brunetką, z małymi uszami oraz dużymi zielonymi oczami, które zawsze sprawiały wrażenie empatii i szczęścia. Tego dnia ubrana była w długą turkusową suknię, co oznaczało, że na dworze książęcym odbywało się nie lada wydarzenie. Turkusowy kolor był bezpośrednio połączony z godłem domu Fuserun, na którym widniał Cetus, czyli morski potwór napastujący żeglarzy podróżujących przez morze Forianu. Legenda głosi, że przodek Aarona, oraz założyciel domu Fuserunów Aeric I Odważny, podczas swojej podróży z wysp Lunerey do głównego kontynentu położonego na północy, pokonał tego przerażającego potwora. Postać samego Cetusa oraz sposób, w jaki Aeric go pokonał są nieznane na ten moment dla młodego Aarona, natomiast książę z czasem dowie się o całej prawdzie.
Kiedy Matka Aarona, Luna weszła do pokoju, powiedziała z podekscytowaniem w głosie;
- Nareszcie! Ile można było na ciebie czekać? Nie wiesz co się dzisiaj dzieje? Przecież jesteś świadomy, jakie to ważne dla twojego wuja Callistera abyś był przy nim, w dniu jego wyjazdu. -powiedziała podnosząc głos.
- Ojej, to dzisiaj? – powiedział Aaron, ze zdziwieniem; - Byłem przekonany, że wyjazd wuja jest dopiero w przyszłym tygodniu.
Młody książę , dowiedziawszy się o wyjeździe swojego kochanego wujka lekko posmutniał. Wiedział, że prędzej niż później do tego dojdzie, ale myślał, że będzie miał jeszcze przynajmniej chwile, aby pobyć z Callisterem.
- A co ty myślałeś? Im jesteś starszy tym bardziej się o ciebie boje. Jesteś jakiś nieswój ostatnio. – powiedziała z lekkim poirytowaniem w głosie, nagle zmieniając ton- Czy ostatnio miałeś te swoje sny, albo czy coś się stało? Pamiętaj, to bardzo ważne, abym wiedziała o takich rzeczach. Pamiętasz przecież co się stało z twoim ojce… - zagryzła swoją wargę, próbując schować swoją rozpacz. Po chwili ciszy, zebrała myśli i powiedziała.
- Dobrze, już nie myślmy o tym teraz tylko dokończ ubieranie się i szybko za mną na zewnątrz.
- Tak Mamo – powiedział smutny Aaron.
Po chwili oboje wyszli z pokoju, schodząc długimi krętymi schodami w dół do wielkiej Sali. To właśnie w niej położony był tron rodu Fuserunów, nad którym położona była jego najważniejsza pamiątka. Stormbringer, przez wielu uważana za zaczarowaną i magiczną, włócznia Aerica I Odważnego. Była ogromną bronią. Kształtem oraz teksturą przypominała wodorosty wijące się wokół metalowej rękojeści. Zakończona była podwójnym ostrzem, który wyglądem sprawiał wrażenie haka. Legenda głosi, że tylko jedna osoba z rodu Fuserunów była w stanie dzierżyć tą broń i był nią założyciel rodu Aeric I. Od tamtej pory, każdy z domu Fusaków(bo tak potocznie było nazywane plemie Fuserunów), kto ośmielił się wziąć do ręki Stormbringera, sprowadzał na dynastie fale nieszczęść.
Sam tron, położony był na wzniesieniu i prowadziły do niego ozdobne schody. Kształtem przypominał dziób statku. Po jego bokach zawieszone są latarnie, a na nim wykute są postacie Aerica I Odważnego, oraz jego żony Faeryn. Sama Wielka Sala, jak nazwa wskazuje, była ogromnym pomieszczeniem przypominającym kształtem pokład statku. Po bokach znajdowały się wielkie zaokrąglone okna, które wprowadzały światło do wnętrza. Sufit podpierany był przez wielkie drewniane kolumny, na których zawinięte były liny. Każda zawinięta lina oznaczała udaną wyprawę w morze. Tradycja mówiła, że każdy władca opuszczający wyspy Lunerey przed wyprawą, musi zawiesić linę ze swojego statku, aby ta dała mu szczęście i bezpieczeństwo podczas podróży. Legenda głosi, że gdy wszystkie kolumny zostaną całkowicie wypełnione, wyspy Lunerey oraz cały ród Fuserunów czeka złota era oraz urodzaj.
W całej Sali zawieszone były flagi z godłem, na których widniał Cetus. Wielką Sale oświetlały żyrandole stworzone z kości wielorybów oraz innych potężnych morskich stworzeń.
Za każdym razem, gdy Aaron przechodził przez Wielką Salę, czuł strach i niepokój, pochodzący od wizji, że to on kiedyś będzie władcą tych wysp i będzie siedział na tronie rodu Fuserunów. Przechodząc przez środek Wielkiej Sali, w oddali przy wyjściu zauważył swojego starszego kuzyna Fenrira. Był on synem Callistera. Był wysokim brunetem, ubranym w turkusowe żeglarskie szaty. On również wyjeżdżał, a jako dowódca straży, jego obowiązkiem było pilnować bezpieczeństwa na jak i poza statkiem podczas podróży.
- Fenrir! – krzyknął Aaron, biegnąc w stronę swojego kuzyna. Kiedy do niego dobiegł przytulił go i jeszcze raz powiedział głośno. – Nie mogę uwierzyć! Ty też wyjeżdżasz? – powiedział ze smutkiem.
- Oho! A kogo my tu mamy? Dworskie życie chyba ci sprzyja kuzynie, spanie do południa, sielankowy tryb życia. Do czego to doszło, że jesteś zdziwiony tą podróżą? – powiedział zdziwiony z uśmiechem na ustach. – Przecież niecały tydzień temu rozmawialiśmy o tym, a ty jeszcze błagałeś mnie, żebym schował cię w beczce, żebyś mógł z nami pojechać! – zaśmiał się Fenrir.
- Naprawdę? Jeju, mam wrażenie, że ostatni tydzień jakoś był wycięty z mojej pamięci – odpowiedział zawstydzony Aaron. Po chwili, wyprostował się i z uśmiechem na ustach powiedział.
- Ale moje pytanie nadal jest aktualne. Myślisz, że nie byłoby jakiejś opcji, aby mnie wnieść na statek niezauważonym?
- Hahaha – zaśmiał się Fenrir i lekko dotknął głowy Aarona. – Kuzynie, ty jesteś przyszłością naszego domu. Sam dobrze wiesz, że w momencie kiedy mój ojciec Callister opuszcza miasto, oczekiwane jest abyś to ty przejął władze nad naszym ludem. Wielka Sala nie może stać pusta. Prawowity władca musi zasiadać na jej tronie, a tak się składa, że ty jesteś następny. – powiedział z powagą Fenrir.
- Dobrze, na razie o tym nie myśl Aaron. Czas na poważne decyzje i przeciwności jeszcze przyjdzie. Teraz chodź ze mną do mojego ojca i pożegnaj się z nim należycie. – powiedział spokojnie Fenrir, łapiąc Aarona za bark.
Po chwili oboje przeszli przez ogromne drewniane wrota Wielkiej Sali i dziedzińcem zmierzali do portu. Pałac Fuserunów umieszczony był na skarpie należącej do szerokiego pasma gór Bilo. Rozciągał się od samej góry skarpy, aż do morza i umieszczony był raczej w wewnętrznej części miasta Coland – Stolicy rodu Fuserunów. Można powiedzieć, że port miał kształt półokręgu, a w jego sercu znajdowała się królewska siedziba. (tutaj opis- nie mam pomysłu na razie)
Kiedy dotarli już na miejsce, na długim molu stał samotnie Callister, patrząc się daleko w dal na morski horyzont oceanu Forian. Wuj Aarona, był wysokim mężczyzną o bystrym spojrzeniu. Miał ciemne, sięgające do ramion, kręcone włosy. Po śmierci swojego brata Atona, to on przejął władzę nad Colandem oraz całym rodem Fuserunów. Pomimo tego, że ojciec Aarona zmarł przedwcześnie, Callister obiecał swojemu bratu, że gdy Aaron podrośnie, to on stanie się władcą tych ziem. Wuj, wziął tą obietnice głęboko do serca, a swojego bratanka wychowywał jak własnego syna.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania