Poczekalnia
W naszym domu owoce gniją szybciej. Dzieci nie mogą wychodzić, bo je zawieje, bo się zarażą. Nie mogą nocować u koleżanek, bo się zarażą, bo trzeba posprzątać. Nikt nie posprząta, nigdy nic nie robimy. Nikt nie wyjdzie, bo trzeba zjeść i umrzeć. Niech nikt się nie rusza, bo boję się wiatru. Boję się hałasu. Boję się śmiechu. Bezpieczniej by było, jakbyśmy wszyscy pozdychali.
Komentarze (4)
Wiesz ktoś ostatnio posądził mnie o infantylność, że zachowuję się jak słodka idiotka. Owszem tak bywa kiedy czytam brednie ale pod Twoim tekstem chylę czoło i doskonale wiem o czym piszesz. Pierwsze zdanie, wers doskonały. Dla mnie brakuje dzisiaj skali aby ocenić i czytając przechodzę cicho aby nie potrącić... brakuje mi słów
Cieszę się, że mój tekst poza uratowaniem mnie od kompletnego szaleństwa w trudnej chwili, został doceniony w tak subtelny, empatyczny wręcz sposób. Dziękuję za wiatr w żagle. A co do bycia słodką idiotką-każdy, kto uważa, że powaga w absurdalnym świecie jest na miejscu dokłada się do syfu, który nas otacza.
Mam nadzieję że wstawisz więcej swoich tekstów.
Wstawię, dziękuję.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania