pod
mam na sobie dni polarne i trochę mnie gryzą. a wokół sztruks
się czai, się czai...
przecież wiesz. i mógłbyś zrozumieć jak przestanę istnieć
w każdym z tych miejsc,
w których byłam. i mógłbyś
zrozumieć jak przestanę wierzyć. w każde z tych miejsc, w których byłam.
a to mnie gryzie. do krwi
i bardziej.
więc się rozdzieram
bardziej. do krwi.
Komentarze (14)
Roma 😘😎
Hej Jimmy, miło, że zajrzałeś :)
Roma - poezja to moje takie hobby co to przez miesiące potrafię poezji nie czytać a później nagle ciągle czytam🤷
Jimmy mam podobnie, więc rozumiem.
No to: do przeczytania, trzymaj się ciepło ;)
Konsekwencja w obumieraniu uczuciowym?
Od dyskomfortu po samozdarcie. A, i ta próba obalenia siebie przez potrzebę nazwania bólu. Smutno... Ale dobrze.
Ano czasami musi być i smutnawo. Jakoś tak trudno samemu z sobą i o.
Dzięki, że tu jesteś :)
No, ciekawy tekst, taki rozdarty.
A to, że ciekawy to dla mnie ważne. Dziękuję :)
Sztruks to gruby, ciepły materiał więc jest miłość obok. Trudno odejść od człowieka, który nas darzy tym uczuciem a my już nie. Tak to widzę.
Widzisz ciekawie, tak, że na chwil parę wyszłam poza swoje patrzenie. To wartościowe bardzo, dziękuję :)
Roma co człowiekowi do głowy przychodzi.☺️
Tak jest :)
Wybija mnie powtórzenie... chociaż różni się istnieć - wierzyć, jednak mało przekonuje sama myśl, bo ile są warte dawne miejsca... nie wiem, odczytuję ten wiersz jako sztampowy, trochę taka wydmuszka, ale biorę też pod uwagę, że może źle odczytuję.
Niemniej jakoś mnie nie porywa...
Dla mnie te powtórzenia to właśnie jeden z lepszych momentów wiersza. Nie wyjaśnię dlaczego, ale jakoś bardzo dobrze mi się to czyta.
Rozumiem, że nie trafia, do mnie też nie w stu procentach, ale wzięłam sobie Twoje ostatnie słowa do siebie i niech wiersz sobie tutaj pracuje i dojrzewa. Dzięki za wizytę :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania