pod blokiem z wielkiej płyty
odwiecznym włóczęgom
łatwiej znieść
śmietnikowy zakamar
jemu
na parchaty grzbiet
skapują prześwity
fotel
miska
sen
w ociekającym zmierzchu
migdałowe oczy
wypatrują nóg
o jakie można się otrzeć
pomne stygnących kolan
patrzą na żółte okna
z pytaniem:
które było moje?
Komentarze (4)
W pierwszej zwrotce jest wyczuwalny ciężar egzystencji. W drugiej ocieranie się o nogi skojarzyło mi się z kotem. Końcówka przygnębiająca.
Mnie bardzo podeszło :).
bardzo trafia w mój gust. Szczególnie pierwsza strofa. pozdrawiam
dzienks :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania