pod czerwony zachód
będzie wiało
oby z dobrej strony
wtedy świt zaplącze się między palce
tak wymyślę dotyk i nadam mu kształt twoich dłoni
to przecież niemożliwe żebyś był
o krok
a jednak za daleko by zabrać ciężar z moich ramion
nawet jeśli mówisz gubię gdzieś treść
i siebie
między kartki odkładam
na później
wrócę po słowach
jeszcze tylko nauczę się słuchać
ostrożniej dobierać kolory słońc
sukienek
rozpraszać nieuwagę albo światło
Komentarze (12)
Ty mi zamykasz dziób. Więc tylko 5.
Dziękuję:)
Z pierwszej wyciąłbym "wtedy" i "tak" ;-)
A poza tym ok
Sprawdziłam. No :-) bardziej czytelnie. IgaIga Przemyśl. Warto :-)
Do przemyślenia. Dzięki:)
Dziękuję:)
wymyślę dotyk i nadam mu kształt twoich dłoni...
:)))
Wprawdzie o zupie Maryni ale niezłe, dobre, zgrabne
Dziękuję.
Bardzo ładny początek, no i tego smutku jakby mniej. Albo może nie tak skondensowany?
Pozdrawiam.
Ładnie poprowadzony wiesz, spójny w doborze metafor, nauka przetrwania w nadziei...
5.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania