Podpłomyk

Więc teraz, kotwicą jest obłok,

klucz dzikich chmur rozpadających się w linię brzegową,

którą przekraczam stopą.

Mącę, choć przecież od dawna już nie mokniesz mi w ustach.

Mimo to, coś wślizga się we mnie jak półiskierka,

krótka migawka podskórza,

jakby powietrze na moment zapomniało kim jest

i zabrzmiało.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania