Podróż
Zostawiam w tej ziemi spalonej słońcem,
naznaczonej imionami Juliuszów
to wszystko, co jeszcze budziło
wiarę w mit.
Zdruzgotany utratą nadziei
wracam do prostego teraz
i moich już tylko dni.
W antycznym piaskowcu
nie odnalazłem upragnionej skamieliny.
Dotąd nie pozwoliłem,
by twoje serce stało się kamieniem.
Pieściłem wspólną pamięć.
Widać to, co oczywiste,
najtrudniej zaakceptować.
Komentarze (1)
Jak pięknie jest dostrzec w pewnym momencie, na życia ostrym zakręcie, że najważniejsza jest nasza wrażliwość; marmur i wielkie mury, strzeliste wieże zamków i świątyń, wielkie miasta, które rzekomo istnieją od tysiącleci, rozpadają się, a my słyszymy spokojny szelest obumierania mitów, ideałów i wielkich biografii nieprawdziwych postaci z zamierzchłej otchłani czasu... Zostajemy z naszą wrażliwością i myślami i czujemy, że to jest spełnieniem naszego życia
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania