Podróż za zachodem słońca - Rozdział 1

Nad miastem zapadał zmierzch, słońce opadało pod horyzont tak samo jak powieki Kamili.Zrezygnowawszy z dalszej walki ze zmęczeniem, odłożyła ,,Dialogi"Platona na bok i zamknęła oczy. Jej oddech stawał się spokojniejszy i już czuła jak zbliża się do krainy Morfeusza, gdy zadzwonił jej telefon. Zaklęła w myślach i chwyciła smartfona.

 

-Lepiej dla ciebie, abyś miał ważny powód – powiedziała, doskonale wiedząc, kto do niej dzwonił.

 

-Mam ważny powód –odezwał się młody chłopak w telefonie.

 

-Słucham z niecierpliwością.

 

-Chcę dać ci możliwość porozmawiania z najukochańszą osobą na świecie.

 

-Pierdolę...

 

Oto on – Florek. Floruś. Floreczek. Florian Oryjski w całej swej krasie. Kto inny jak nie on mógł dzwonić z największymi pierdołami akurat wtedy,kiedy ona była zajęta? Czasami zastanawiała się, dlaczego dalej przyjaźni się z tym gejem atencjuszem, tak samo jak zastanawiała się teraz, dlaczego nadal nie odłożyła telefonu, przerywając rozmowy. Ale skoro już tak się działo, to znaczyło, że wszechświat ma w tym jakiś cel – wszechświat i przeznaczenie nigdy nie są bezinteresowne.

 

-Po tym wulgaryzmie i potonie twojego głosu wnoszę, iż nie jesteś zbytnio zainteresowana rozmową ze mną.

 

-Mhm. To oznacza, że czasami nawet zdarza ci się myśleć. A teraz do rzeczy.

 

-Przyjdź do mnie na maraton filmów z Johnnym Deppem.

 

Nie musiał powtarzać.Było kilka rzeczy, które ich łączyło. Jedną z nich była nieodzowna miłość do Johnny'ego Deppa. Szybko założyła dżinsową kurtkę i buty i zapominając o drzemce udała się do domu przyjaciela, po drodze wstępując do sklepu po żelki. Gdy weszła do pokoju Florka, jej oczom ukazał się stos płyt z jej ukochanym,crushem, idolem, mentorem. Już wyciągała dłoń, aby chwycić Sweeney Todd, kiedy powstrzymała ją ręka Niszczyciela Dziecięcych Marzeń.

 

-Najpierw porozmawiamy o moim życiu – oznajmił Florek.

 

Kamila usiadła na kanapie z założonymi rękoma.

 

-Ino szybko – powiedziała.

 

-Postaram się. A więc...

 

-Czas minął – próbowała wstać, ale ją powstrzymał.

 

-Florek naprawdę nie mógłbyś mi tego wszystkiego opowiedzieć po Sweeney Todd? - jęknęła.

 

-Nie.

 

-No dobra – wyprostowała się. - Wal.

 

-Czuję się samotny.

 

-Cały czas czujesz się samotny.

 

-Ale ostatnio bardziej.

 

-Wyczułam to po twoich rozpaczliwych postach na fejsie. A propos nie rób tak,bo to totalna żenada w 2019 roku, a po drugie to totalna żenada tak ogólnie.

 

-Czuję,że nikt mnie nie zaakceptuje, a poza tym... chcę rozpaczliwie iść na randkę.

 

-Co?

 

-Mam egoistyczną, egocentryczną, ogromną i nieuzasadnioną potrzebę pójścia na randkę. Nie pytaj czemu, bo nie wiem. Nie mów, że to głupie, bo mam tego świadomość. Założyłem nawet konto na Tinderze, ale ci wszyscy kolesie... sam nie wiem.

 

Dziewczyna nie wiedziała, co powiedzieć. Ta sytuacja była absurdalna, ale wiedziała jaką osobą jest Florian i widząc go tak przygnębionego,czuła z drugiej strony, że musi mu pomóc. Nagle wpadł jej do głowy pewien pomysł.

 

-Ja cię zabiorę na randkę.

 

Spojrzał na nią, myśląc, że sobie z niego kpi, ale mówiła całkowicie poważnie.

 

-To będzie najlepsza randka w twoim życiu. Resztę powiem ci później,a teraz podaj mi Haribo i odpalaj Sweeney Todd w trybie now.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania