Podwodny kombinat
Za dnia schodzę tam, gdzie ryby rozmawiają ze mną
i chronią mnie przed złym człowiekiem.
Wychodzę nocą na ląd, kiedy jeszcze śpią duchy czasów
i szukam drogi do świata,
do miejsc jeszcze całkiem nieumarłych, a już pokrytych rybią łuską.
Poczerniałą od kłamstw, skamieniałą, śmierdzącą uryną i wymiocinami z parszywej moralności.
Tam na dnie oceanu jest świat bez brudnego wzroku i bez pudrowanych masek.
Komentarze (3)
Aquaman↔Coś jest na rzeczy, w Twoim tekście. Aczkolwiek, ocean przytłacza. Wyklucza w pewnym sensie. Zgodnie z maksymą: nie ma nic za darmo. Jeżeli coś zyskujesz, to coś tracisz. Lecz czy na pewno w każdych okolicznościach?→Tym bardziej takich, ''że aż ryby przemówiły"↔ Wszak nie można uszczęśliwiać na siłę:)↔Pozdrawiam?:)
Jeśli by się zagłębiło w powstawanie świata, to jest na rzeczy, że człowiek wyszedł z wody. Syreny i inne uczłowieczone stwory są tego dowodem. Czy ryby nie mówią? Nikt nie zaprzecza, ani nie potwierdza. Wiedza nas utwierdza w nieprzekonaniu. Hej, cieszy mnie pierwszy komentator i pierwszy cichociemny.
Na dnie nie ma ludzi, ale gdyby tak bliżej się przyjrzeć są inne typu. ?
W nie swoim gatunku łatwiej się odnaleźć jako indywidualność. ?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania