Poprzednie części:  Podwodny mężczyzna cz 1
Pokaż listęUkryj listę

Podwodny mężczyzna cz 2 ostatnia

Po kąpieli wróciła do pokoju, usiadła na brzegu łóżka i tak przez chwilę siedziała.

— Myślałam, że wyjechałeś po naszej kłótni.

— Chciałem, ale nie mogłem.

Kobieta poderwała się z łóżka.

— Czyli cały czas tu byłeś i mi nie pomogłeś?

— Przeprowadziłem małe śledztwo i wiesz, czego się dowiedziałem?

— Czego?

— Bartek wcale nie jest właścicielem pensjonatu.

— Żartujesz?

— Nie.

— Więc kto jest właścicielem?

— Jego żona, ale ona od dwóch lat jest uznana za zaginioną. Po tym, jak weszła do podziemia. Więc zrobił z siebie właściciela.

— Skąd to wszystko wiesz?

— Kiedy on za tobą pobiegł, to ja wykorzystałem moment, że go nie ma w budynku poszedłem tam.

— Wiesz, gdzie jest wejście?

— Tak, bo widziałem mapę, a czemu pytasz?

— Zamierzam tę kobietę odnaleźć.

— Zwariowalaś! To jest zbyt niebezpieczne.

— Wiem.

Karolina z walizki wyjęła strój z lateksu i zniknęła w łazience, gdzie się przebrała. Po chwili wyszła w stroju kobiety kota. Piotr z wrażenia aż buzię otworzył.

— Nie wiedziałem, że masz taki strój.

Kobieta podeszła do toaletki nocnej i wyciągnęła z niej paralizator, kajdanki i pistolet gazowy, po czym opuściła pokój. W drzwiach stanęła na chwilę i się obejrzałam za siebie.

— Idziesz ze mną, czy będziesz tutaj czekał, jak ten tchórz na tego psychopatę Bartka?

— Nie puszczę cię samej.

„Ale ona seksownie wygląda w tym stroju."

Po wyjściu na korytarz zeszli schodami na dół, bo winda za bardzo hałasowała. Przemknęli koło recepcji i wybiegli na zewnątrz. Nie wiedzieli, że są obserwowani przez właściciela za pomocą monitoringu w jego biurze. Na dworze była głęboka noc, a przyroda tonęła w ciemności.

Ruszyli przed siebie wzdłuż budynku. Piotr kilka razy niechcący nadepnął na suchy patyk, który pod jego stopą trzasnął z hałasem. W końcu docierają do miejsca zaznaczonego na mapie jako stos gałęzi.

Piotr po zdjęciu wszystkich suchych gałęzi ujrzał drzwi, które były zamknięte na kłódkę. Po rozwaleniu jej otworzył drzwi.

— Piotr zostań tu na czatach.

Karolina w przebraniu kobiety kota zaczęła schodzić po drabinie. Po zejściu na dół zobaczyła przed sobą ciemność.

Wyjęła z kieszeni latarkę i snopem światła omiotła pomieszczenie. W pewnym momencie wydawało jej się, że w ciemności coś się poruszyło.

Światło latarki skierowała w tamtą stronę i ujrzała leżącą na ziemi kobietę, brudną, ze śladami pobicia i obdartą.

Pośpiesznie do niej podeszła i sprawdziła puls. Był on słabo wyczuwalny.

”Na szczęście żyje.„

Karolinie z trudem udało się wydostać z piwnicy z nieprzytomną kobietą. Po wyjściu na świeże powietrze zobaczyła Piotra, który na nią czekał.

— Czy ona żyje?

— Tak.

Po dotarciu przed główne wejście weszli do środka. W holu czekał na nich właściciel z pistoletem w ręce.

— Myśleliście, że się nie dowiem o waszej wizycie w piwnicy? Zapraszam na mały seans.

Tajemnicza kobieta, którą Karolina podtrzymała pod ramię, otworzyła oczy i zobaczyła przed sobą swojego męża.

Piotr postanowił przemówić mu do rozumu i powoli, idąc mówił:

— Bartek, ja cię doskonale rozumiem.

— Mówisz tak, żeby uśpić moją czujność.

— Nie.

— Właśnie, że tak! Zatrzymaj się!

— Kobiety potrafią tylko zwodzić nic więcej.

— Milcz!

Piotr podszedł na tyle blisko, że spróbował wyrwać mu broń. Mężczyźni zaczęli się szarpać i pistolet w pewnej chwili sam wystrzelił, trafiając Piotra w brzuch. Ten upadł na ziemię i oparł plecy o ścianę recepcji.

Ranny mężczyzna dyskretnie wyciągnął telefon i wykręcił numer alarmowy „112".

— Widzisz, co zrobiłaś? Powinienem był cię wtedy na plaży zabić! A ty zamiast wykorzystać to, że żyjesz, i wyjechać ze swoim kochankiem, zostałaś i zaczęłaś węszyć! Teraz nie popełnię tego błędu.

— Gdybym wyjechała, to nigdy bym sobie nie wybaczyła, że zostawiłam uwięzioną w piwnicy kobietę w rękach takiego bydlaka jak ty!

Dyżurny policji, który wszystkiemu się przysłuchiwał, słysząc groźby śmierci, natychmiast wysłał tam radiowóz. Policja i karetka przyjechały bardzo szybko. Z radiowozu wysiadło dwóch policjantów i stanęło w drzwiach

Bartek na widok policjantów wpadł w szał. Podszedł do kobiet i chciał wziąć jedną z nich na zakładniczkę, ale Karolina wyciągnęła paralizator i poraziła go prądem.

Policjanci zakuli Bartka w kajdanki i wyprowadzili go, a ratownicy wynieśli Piotra na noszach do karetki, którą odjechali.

Alicja, bo tak miała na imię uratowana przez Karolinę kobieta, po przejściu do gabinetu długo rozmawiała ze swoją wybawicielką. Ta druga wróciła do swojego pokoju późno w nocy.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania