Poemat o ogrodzie bez cieni

I. Łąka

 

majowa łąka obok drewnianego domu

pełnia zieleni i porannego słońca

harmonia traw i kwiatów

 

spokój zakorzenionych działań

w bezpiecznym czasie codzienności

 

świat trwa bez pytania

bez potrzeby wyjaśnień

 

powietrze lekkie

ziemia wilgotna

cisza nie szuka znaczenia

 

wszystko dzieje się

tak jak zawsze

 

i właśnie wtedy

w sennej równowadze dnia

 

nad łąkę

cieniem napływa trójkąt

 

II. Znak

 

nie jest rzeczą

nie jest światłem

nie jest cieniem

 

porządkuje budzące się myśli

łagodnie unosi je w górę

 

poza horyzontem

ponad ziemią

w głąb kosmosu

 

wyciąga z lokalnej fluktuacji materii

obraz układu

poza energią

 

jest zasadą pierwszej decyzji formy

kształtuje strukturę

w chaosie możliwości

 

trójkąt — reguła

nie istota

nie byt

 

kres trybu istnienia

konieczność zmiany sposobu bycia

 

w rozproszonej wielości

przywołuje prosty obraz całości

sens kresu

porządek świata

 

i wtedy

łąka znika

 

III. Ogród

 

pojawia się przestrzeń bez rozdarcia

pierwotna harmonia bez cieni

 

krystaliczny ogród ładu

gdzie istoty w jasnych szatach

spacerują

rozmawiając bez patosu

 

normalność w niezwykłości

 

światło nie rzuca cienia

nie wydobywa rzeczy z mroku

nie rodzi różnicy

 

nie ma rozkładu

nie ma ciężaru

nie ma entropii

 

nie ma impulsów

różnic potencjałów

przymusu stawania się

 

brak potrzeby mocy

 

schronienie

 

azyl poza formowaniem

wbrew mechanizmom stawania się rzeczy

 

bycie

które nie musi się już stawać

nie rozrywane dualizmem

 

tu myśl niczego nie zmienia

nie jest narzędziem

 

człowiek — istota myśląca

nie może wejść do ogrodu

na własnych zasadach

 

to miejsce

gdzie narzędzia wpływu tracą sens

gdzie kończy się oddzielenie

 

ogród

nieruchomy środek

 

nie wpływa

nie wysyła impulsów

nie zmienia świata energii

 

a jednak nadaje mu sens

 

pokazuje

że zmiana nie jest absolutem

 

IV. Powrót

 

myśl uniesiona

tęskni za miejscem

gdzie nie ma potrzeby formowania

 

ogród pozostaje

punktem odniesienia

 

jego obecność

łagodzi niepokój zmiennego świata

 

pozwala poruszać się wśród cieni

bez rozpaczy

 

żyć w materii

z pamięcią pełni

 

energia może być wszystkim

nieskończony potencjał

bez celu

 

istniejący tylko w ruchu

 

myśl zakłóca symetrię

staje się impulsem działania

 

a jednak

sens przychodzi spoza obu

 

nie można wejść do ogrodu

niosąc narzędzia zmiany

 

ale można żyć tak

jakby ogród był prawdą tła

 

tęsknota nie jest ucieczką

lecz pamięcią

 

kres dotyczył ruchu

nie istnienia

 

i wtedy kres przestaje być ścianą

staje się horyzontem

 

tworzyć

myśleć

ingerować

 

z cichą wiedzą

że żaden kształt nie jest ostateczny

 

bo ostateczność została zobaczona

i nie potrzebuje dowodu.

 

Poemat powstał na podstawie zapisu snu i refleksji autora, rozwiniętych oraz uporządkowanych we współpracy z AI. Ostateczna forma jest wynikiem wspólnej pracy nad wydobyciem kosmologicznej struktury tekstu i jego filozoficznego sensu.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Absens godzinę temu
    Dwie rzeczy mi się podobają
    Pierwsza sens, tutaj podejrzewam niewielu go ogarnie, opisujesz rzeczywistość w swej naturze, "bez potrzeby formowania" samo istnienie, bez celu, poza identyfikacją, Wielki bezsens który jednocześnie jest jedynym sensem.
    Druga że uczciwie napisałeś o współpracy z AI
  • Yuki
    🧡🧡🧡

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania