Poezja? Głos dziecięcy?
W sumie, to jak miałbym, na przykład, stworzyć taki naturalny głos dziecka, jeśli dziecko w mojej głowie prawie się nie odzywa A, jak już coś mówi, to jest reakcja na to, co się dzieje. A często, jeśli coś się dzieje, to jest lipa. I potem zaczyna już o tym myśleć. W ogóle co to za rozkmina, żebym miał pisać, skoro ja się ciągle uczyłem coś przemilczeć, siedzieć cicho i się najlepiej nie odzywa.
Głos dziecka?
W sumie, to co można napisać. Że budzisz się rano i to jest taka pobudka na zasadzie, że jakby ci się coś w klatce zapadło i mocno ścisnęło. I słyszysz krzyki i że ktoś kogoś napierdala. No to wbijasz do pokoju, a stary dusi matkę. No to, co robisz, jako siedmiolatek? Krzyczysz i płaczesz. I mówisz: zostaw mamę. Ale on nie puszcza. I tylko mówi, żeby dała mu te dwadzieścia złotych. Mama mówi, że nie da, że nie ma, płacze. To on ją znowu dusi. Siedzi na niej okrakiem i sapie i ma inne spojrzenie. Nie patrzy już jak Kid Buu z dragon balla, tylko patrzy, nie wiem, trochę jakby miał jednocześnie rozbiegane oczy i utkwione w jednym punkcie. Nigdy nie myślałem o tym, że ciężko się opisuje czyjeś spojrzenie. W sensie mogę powiedzieć, że wzrok szaleńca, amok, bo znam takie słowa, ale ja ich nie lubię, bo to już takie mocno dosadne. A prawdziwe jest to, że jest niedziela, on ma kaca i dusi matkę. No to mówię, daj mu te pieniądze, czy tam krzyczę. A ona nie daje. I teraz w myślach jestem zły na mamę i mama przestaje być mamą, a staje się matką, dlatego, że dla mnie, teraz, jest właśnie głupia. Jest uparta i głupia, i wcale jej nie rozumiem. I teraz jak o tym myślę, to rozumiem ojca, w sensie, rozumiem jego zachowanie. Ale jej nie rozumiem i się złoszczę. Bo wiem, co będzie. On ją jeszcze przydusi, uderzy, szarpnie, zwyzywa, będzie krzyczał i krzyczał, a dopiero, jak ją sponiewiera, to ona wyciągnie z portfela pieniądze i da mu te dwadzieścia złotych, mówiąc, że to ostatnie. Ale nigdy nie myślałem o tym, że dopiero po tym, jak ją sponiewiera. Nigdy nie myślałem, że to jest może istotne. Poezja?
Nie wiem, bo skąd mam wiedzieć. Ale wiem, że od dziecka potrafiłem bardzo dobrze opisać, co się dzieje z człowiekiem w trakcie kaca, że mu się czoło poci i ma gorączkę, że mu stopy walą i śmierdzi w całym pokoju i śmierdzi z buzi, czasem rzygami. Mogłem też śmiało powiedzieć, że jak ktoś ma lekkiego kaca, to przeważnie widać po nim wkurwienie, a jak ciężkiego, to zdycha. Że czasem, jak ma kaca, to krzyczy i bije, a czasem woła do pokoju mnie albo brata i każe kłaść zimną dłoń na czole, a jak się dłoń zagrzeje, to zmienić dłoń na drugą i stać tak długo, jak on mówi, bo będzie krzyczał. Stać i wąchać śmierdzące stopy i kłaść rękę na tłustym czole i wąchać jak mu z buzi jedzie. Mogłem opisać jak wygląda człowiek lekko pijany, bardzo pijany, najebany w cztery dupy. Że wszystko to słychać po krokach, widać w spojrzeniu i wiadomo, że lepiej jak by bardzo pijany, bo wtedy tylko całą noc coś pierdolił. Ale nie wiedziałem wtedy, nawet, czym jest alkoholizm. Nawet, jakby mi ktoś powiedział, tak, jak mi wujek powiedział, że tato jest chory, to ja i teraz nie rozumiałem, jak można być chory na picie. Nie wiedziałem, jak się na to choruje, jak w ogóle można zachorować i czy to jest zaraźliwe. Nie wiedziałem, jakby mnie ktoś zapytał, co to jest albo jakby zapytał, co to znaczy kac, to bym nie wiedział. Ale jakby mi ktoś powiedział, co to kac, ja bym to szybko pokojarzył i tylko udawał, że nic nie rozumiem. Teraz wiem wiele rzeczy, ale to niczego nie zmienia. Mógłbym po prostu o tym wszystkim napisać, ale, wtedy już nie pisał o tym, co miało miejsce, ale ile w moim języku wydarzyło się od tamtego miejsca do teraz. Poezja?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania