Poezja się wzbrania

Wstęp do poezji. Wskazany kikutem płodu. Strzeżony przez memłającego własne flaki psa.

Moje ciało jest moim końcem. Obserwuję swój koniec. Czy to jest interesujące albo chociaż straszne jak film? Nie. Odpalam jednocześnie siedemnaście urządzeń i poruszam się w ich drgającym cieple jak w galarecie – czy to zajmujące? Wystarczająco. A potem wlatuje Jej zapach. W popłochu wstydu zatrzaskuję powieki jak twarde oprawy zeszytu.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania