(PoG2dS) Bad gad
Mówi na mnie „gad". Wiem, że ma wadę wymowy, z angielskiego nie idzie mu najlepiej, ale lepiej być gadem niż złym. „Bad” wychodzi, jak „gad” coś w tym jest, bo sam zaczynam dostrzegać zbieżność mojego zawodu herpetologa z deformacją syna. Po porodzie wyglądał zupełnie jak żółw błotny.
Lubi arbuzy, ćwiczy ten układ mowy na pestkach, które czasami trafiają mi na talerzyk. Nie jest taki już znowu mały, mógłby zacząć myć stopy, bo są czarne jak rzepa.
Pomaga mi w odławianiu żab z siedlisk. Motywuję go do pomocy i zaczyna mi to pochlebiać. Duma rozpiera mnie, widząc młodego ambicje. Wystarczy zarekomendować, a on robi wszystko zgodnie ze ściśle wytyczonymi regułami. W tej pracy liczy się każdy szczegół wypraktykowany latami.
Rozmawiamy o tym gadzim świecie, w którym teizm sprawia, że czujemy się Bogami. Tworzymy nowe warunki dla egzystencji tak wielu istnień. Pomyślisz, że to utopijne pojęcie, że żaby rozjeżdżają samochody na drogach i z Bogami mamy tyle wspólnego co szczurkowanie z religii. W mikroekonomicznej skali masz rację.
Atrybutywny pogląd, że te migawki z globalizacji nic nie znaczą uniemożliwiłyby uratowanie wielu gatunków.
Wiesz, kiedyś chciałem wybudować hipodrom. Kosmiczny plan dla repetlian jeżdżących rydwanami.
Ten wizyjny scenariusz został wysługiwany, po pozytywizmie lądowania na Ziemi. Powiedzieli we wiadomościach śniadaniowych, że kosmici to my i synowy urok legł na szali rozpaczy.
Zobaczyłem przewekslowane geny, moje matki, ojca.
O matce chłopca nie wspominam, ropuchą wykwitła po latach współżycia z bagnami. Nie trzeba było wierzyć, że to tylko praca, ta sama dziedzina zamiłowania do przyrody.
Komentarze (7)
Wow.
Geny, dziedzictwo. Defraudacja DNA przez otoczenie.
Dobre.
Dobrze, że wracasz do rozsypywanki.
Ps. Belo się wziął za organizację?
Ps. Nie wiem 🤭
Jutro czy pojutrze wjedzie, chyba xD
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania