(PoG2dS) - Na ostatnim akordzie nocnego tramwaju

Nieruchome powieki popręgowane cieniami od zmęczenia, w takcie na trzy czwarte czytały mrok. Na szybie zaparowany nieregularny ślad po ciepłym oddechu, jak osobista skaza znikająca w zamyśleniu. Ramionami obejmował futerał skrzypiec, jakby okrywał dziecko całunem.

Wpatrzona w bliznę na jego policzku w narkotycznym omamie, widziała jak powoli pękała. Niekrzepliwy stan zmieniał się w ciemnowiśniowe skrzepliny, które wypełniały jej kieszeń.

Tramwaj pędził oszalały. Za zakrętem upadła. Uniósł spojrzenie, wstał i ustąpił jej miejsca w pustym przedziale. Poszukiwany sens utraconego czasu, wybrzmiał w jej skondensowanej, a zarazem kruchej pozie. Tu i teraz zaistniała jak Dib, pustynna mysz z uniwersum Diuny ugasiła jego samotność.

Wysiedli już razem przy samotnym kościele, bez dzwonnicy. Obok cmentarnej bramy pachniała rozłożysta lipa. Odurzając, domagała się rabatować cenę za oddychanie. Przecież wszystko kosztuje.

A kiedy zaskrzypiała nawa świętością której nie było, dziewczyna zadrżała. Okrył ją swoją kurtką z madrasu w jaskrawą kratę. Zapalił świece na marmurowym ołtarzu, a nuty oparł o świecznik w kształcie kątomierza. Pod ukrzyżowaniem zadrżały struny jego skrzypiec. Wielość pociągnięć smyczkiem zwielokrotniała brzmienia.

Płodziły się dźwięki bez antykoncepcji i rodziły się jak przewidywała niespisana prokreacja, a hormony nie przewidywały żadnych zahamowań.

Bóle porodowe nasilały się z każdym akordem niewerbalnej komunikacji.

To było więcej niż dotyk, to było przenikające fizyczne podniecenie uperfumowane dzikimi ziołami i orzechami jeszcze młodymi. Pamięta ten zapach z wypadu nad Morze Śródziemne. Zapach oleju z nasion niebieskiej brassici.

Ostatni nokturn ugasił pragnienie. Tramwaj wyleciał z rozkładu bytowania. Została tylko cisza na pięciolinii, niczym epolet oficerski wyznaczający ostatni stopień zapętlonych szyn.

 

Tylko za niepłatność za koncert, życie naliczało ustawowe odsetki. Oceniając poprzez gówny szczegół niewypłacalności, przekazano sprawę do Sądu Ostatecznego.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 12

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • Pasja miesiąc temu
    Hurra niech żyje tchórz. Kocham szybkość i zdrowia życzę.
  • Lotos miesiąc temu
    No, ciekawe to co napisałaś, tylko czy " gówny" to tak ma być? Kojarzy mi się min. z teorią strun, a sąd ostateczny zawsze mnie zastanawiał, nawet napisałem o tym opko.
  • Pasja miesiąc temu
    Witaj
    Zabawa zaincjonowana przezC₁₂H₂₂O₁₁.
    Slowa wytypowane przez generator.Generatorem dwudziestu przypadkowych słów.
    Rzucamy wyzwanie małym i dużym formom!
    Ósma pula dwudziestki została rozsypana następująco: i słowo gówny jest w tej puli.
    i znalazłam że to: coś mało wartościowego lub kogoś mało ważnego;

    Fajna zabawa i poznawanie.
  • Lotos miesiąc temu
    Pasja No, fajna zabawa, słowo : gówny, nie wiedziałem.
  • Pasja miesiąc temu
    Lotos zabaw się. Zapewniam, że nie pożałujesz.
  • C₁₂H₂₂O₁₁ miesiąc temu
    Rozpracowanie subtelne, dobre. Strasznie byłam ciekawa jak wyjdą te "bóle porodowe".
  • Pasja 3 tygodnie temu
    Dzięki za zajrzenie. trzeba się trochę napracować ze słowami.

    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania