(PoG2dS) Naja haje
Omar ten twój aluminiowy czerep przypomina morświna. Nie taki mieliśmy plan podróży po siedmiokrotnym losowaniu miejsca. Co tydzień widzę jak Szczupak siedzi w porze obiadu w swoim stawie z rzęsami i grzebie w mule.
– Robi to, żeby zwiększyć ruchliwość, tam jest całe krater wypełniony narybkiem. – Potężny fellah zaczął potakiwać wpatrzony w swojego przyjaciela.
Pomieszczenie było skromne, kilka waz na niewielkich stolikach rozmieszczonych pod ścianami i dywan, na którym stały misy z owocami.
– Na starożytną przecywilizowa, zobacz! Morświnowy czerep uniósł się z zimnej posadzki. Jego głowa lśniła metaliczną nagością, gdy wychylił się przez okno kamiennych murów.
W oddali za opuncjowym ogrodzeniem majaczyły dwie postacie. Jedna z nich trzymała sporej wielkości kamień. Druga postury kobiety, unosiła szatę przydeptując coś wysokimi skórzanymi butami. Zmierz zaczął współkształtować cienie egzekucji. Ofiara lizała powietrze, smakując wspólny mianownik chwili, w której wybuchowy oddech był palny niczym wystrzał z broni.
– Demon nocy! – Jeden z mężczyzn o imieniu Omar uniusł wysoko dłonie, krzycząc do dwojga z okna.
– Zwykła Naja haje, zasługuje na kamień – odpowiedziała kobieta o ziemistej cerze.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania