(PoG2dS) →Niezłomny Czarownik
Utrudniłem sobie nieco zadanie,
wplatając słowa, w kolejności losowania
Czarownik lubi sobie pochlebiać. Oj lubi. Nawet zwykły arbuz, urósł do rangi wyjątkowego wydarzenia. Wyhodował go, nawożąc glebę, płynnym zaklęciem z różdżki (którą ma zawsze ze sobą), a z racji rychłego skonsumowania kawonu, nadał mu imię: Migawka.
Jednak po krótkim czasie, nachodzą go wątpliwości i musi uczciwie przyznać, iż hodowla arbuzów, to raczej utopijny pomysł, gdyż ciągle są podtapiane, deszczowym zaklęciem, konkurencyjnej, wilgotnej wszędzie, czarownicy. Poczyna zatem szczurkować, w poszukiwaniu nowych możliwości, na podbudowanie swojej psyche.
Tym bardziej, że w głowie czarownika, kwitnie nieustająco pozytywizm. Niestety. Różne przeciwności, czyli ługowanie kwitnienia, rozpuszcza niekiedy marzenia, robiąc z nich, realną breję.
Pomimo tego, nie upada tak łatwo na warzywnym duchu. Następnym pomysłem, ma być rzepa.
Z uwagi na to, iż potrafi sprawnie – niczym jedyny bóg, owocowo-warzywny – zakomenderować swoje poczynania, nadaje sobie imię – Teizm. Choć po prawdzie, wspomniane warzywo, to twór mikroekonomiczny, gdyż dotyczy niewielkiego obiektu, jeszcze nawet nie widocznego, a promieniowy potencjalny blask, który ma roztaczać na psim ogonie, śpi jeszcze smacznie w ciszy ziemi.
Przeto niezłomny czarodziej Teizm, postanawia przewekslować wspomniany pomysł, wyczarowując końskim zaklęciem, hipodrom. Niezamierzonym odłamkiem wypowiedzianych słów, okazuje się przestraszony i osiwiały ze stresu, łysy herpetolog.
Jego reakcja nie może dziwić, gdyż pojawia się nagle i znikąd, lecz pomimo tego, kryje w sobie, wypraktykowany bez praktyki dar. Potrafi organizować wyścigi, żabogierów i wytrenować najszybszego. Mówiąc krótko, wymarzony autor scenariusza, kolokwialnie mówiąc, tytularny syn nowy czarownika (w skrócie: synowy).
W sposób przyszłościowo, pozytywnie wizyjny, pragnie podbudować jaźń Teizma, którego żabogier, ma pierwszy minąć linie mety i jako bardzo wyjątkowy, artybutywny zwycięzca, wskoczyć na najwyższe podium.
Faktycznie, zwycięża, ale z tej radości oraz z odruchowej wrodzonej tożsamości, zamiast na podium, wskakuje na czarownika, wgniatając go w glebę. Może ów posłuży jako nawóz i z ziemi wyrośnie, przyczynek pomysłu, na psychiczne podbudowanie jego następcy.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania