(PoG2dS) ortalionowo
Marcel Prawilny - REKTOR Najwyższej Szkoły Robienia Nóg, doktor NAHabilitowany i Największy Jebaka na Osiedlu - miał dzisiaj ciężki dzień.
Musiał wstać przed trzynastą, doktorowa zamiast przygotować śniadanie udała się z Monią na pazy, a kefir, którym chciał popić suchą bułkę nie dość, że był NIESWOJSKI to jeszcze przeterminowany...
Potem było jeszcze gorzej. W szafie nie znalazł ani jednej czystej koszulki, żadnej "ujdzie", żadnej "no, ewentualnie", tylko jeden jedyny TWEEDowy sweter, który dostał od mamci na święta. Z braku laku go ubrał, choć nie KORESPONDOWAŁ z ortalionowymi spodniami. Gryzł się z nimi i jego skórę. Próbował go ROZKLOSZOWAĆ by nie przylegał aż tak do ciała, ale niewiele to dało. Już wkurwiony wyszedł do "roboty", a tam było jeszcze gorzej.
Koledzy po fachu, cała ta śmietanka towarzyska - już upita, sztywniutka. Najbardziej tęgie umysły doprowadzone do stanu, w którym i on chciałby być. Zżerała go zazdrość, więc nawet nie odpowiedział na wybełkotane "elo, mordeczko" i wkroczył do Maupki. Do sześciopaka Bóbra dobrał dwie seteczki i sok pomidorowy. Czuł, że jeszcze chwila a będzie dobrze, że jeszcze parę chwil a będzie lepiej. Nawet uśmiechnął się do szczerbatej Kaśki, po czym wyszedł przed sklep.
Po chwili na ekranie zdezelowanego SIEMENSA wyświetlił się alert - "RCB" (Ruda Celina Blisko). Przyszła-niedoszła teściowa zbliżała się w jego stronę nieuchronnie i jeśli tylko zobaczyłaby go z piwem w ręce, zaczęłoby się WYRZYGIWANIE. Szybko, wraz z kolegami uciekł na orlik, gubiąc po drodze jedną z setek. Później było jeszcze gorzej.
Niedopity na dwanaście promili nie potrafił odnaleźć się w zastanej TYMCZASOWOŚCI. Wszystko było zbyt głośne, zbyt jaskrawe... głowa pękała od wbijanych w czaszkę myśli, że to jeszcze nie koniec. Ratowała go grupa - ENDEMIZM z krwi - to łyczkiem, to buszkiem... ale to była pomoc JEDNOSTKOWA, chwilowa, mimo tej swojej całej powtarzalności.
Na orliku spędził czas do późnej nocy. Ludzie się zmieniali, przychodzili młodzi posłuchać jego CYCERONOWANIA, bo mądrego to warto posłuchać. Przychodzili starsi - z językami podszytymi NITROGLICERYNĄ, POSZYCI hepatilem na zbyt wysoki CHOLESTEROL - po prośbie (o puszki, albo by byli troszkę ciszej). Przyszedł ktoś po wpierdol. I go dostał. Przyszła też Mariertta po, ostatniego oprócz niego na placu boju, tego swojego jąkałę EEE-DY-DY-DY-MISIA. To jak ten za nią człapał ze spuszczoną głową, taki pijany, śmiało można nazwać WICIEM SIĘ. Jakby bardziej nie chciał, niż nie mógł... Marcel wiedział, że czeka go to samo. I, że znowu będzie gorzej.
Naszło go, jak na doktora nauk wszelakich przystało, na filozofowanie. Zawsze tak miał jak zostawał sam, a w głowie szumiał alkohol. Myślał o tym, że jego związek z Kari można przyrównać do relacji boksera z ratlerkiem. Mimo, że ona jest jak MINIATURKA, to drze pyska jak mało kto. A on? No cóż, podkula ogon i tyle... Nawet uśmięchnął się na tę myśl. I czekał.
Zaczął sobie wesoło POGWIZDYWAĆ, gdy świat wokół stawał się KROPKOWANY, od ulewnego deszczu. Nie przeszkadzało mu to, że krople rozwadniało piwko w puszcze, że ten tweedowy sweter stawał się coraz cięższy... było mu lekko. Aż dostał małą, acz ciężką dłonią w łeb. Po chwili człapał ze spuszczoną głową do domu. To był ciężki dzień.
Komentarze (6)
Coś tam dopisuje.
''Musiał wstać przed trzynastą, doktorowa zamiast przygotować śniadanie udała się z Monią'' - po śniadaniu przecinek
''jedyny TWEEDowy sweter, który dostał od mamci na święta. Z braku laku go ubrał,'' - ubranie się zakłada, ubiera się choinkę
''Próbował go ROZKLOSZOWAĆ by nie przylegał'' - przed by przecinek
'' Czuł, że jeszcze chwila a będzie dobrze, że jeszcze parę chwil a będzie lepiej.'' - brak przecinków przed ''a'', chyba brak, bo nie pamiętam za dobrze czy jeśli można postawić ''i'' zamiast ''a'', to trzeba przecinkować. Można sprawdzić, ja chyba bym postawiła.
''I, że znowu będzie gorzej.'' - tutaj bez przecinka
Trzeba całość spr. interpunkcyjnie, ja kawałek zaledwie...
Z pomysłem wykorzystana pula słów...
Fajnie, że zajrzałaś :)
No nie powiem, takiego Bóbra to sam bym wpierdolił. Świetna scenka, absurd patointeligencji. I ten siemiens ulokowany, niby rektor a bieda. Najsssssssss
Dziękuję i uciekam, więc tylko tyle :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania