(PoG2dS) - Ring na gody

Lśniący atrybutywny topór wbity w drewniany wyługowany kloc, zapowiadał rozpoczęcie taniej jatki. I wreszcie zasmakowanie czegoś innego.

Zdrowy jak rzepa i mocny jak tur sprzedawca, wniósł na barach potężny kawał lodowej bryły. Na jego piersi widniał czarny napis - Herpetolog.

Przedświąteczna gorączka i Autor scenariusza nadziejnej chwili, chwycił za trzon i rąbał na oślep. Świńskie odłamki z oblodzonych nóżek i zęby z rozpołowionej szczęki, jak pestki arbuza odskakiwały poza ladę.

Niektórzy pochylali się i po kryjomu upychali je po kieszeniach. Niczym wygłodniałe sępy walczyli o kawałek ryja czy nóżki. Mikroekonomiczny sposób na przeżycie.

Po każdym uderzeniu różowosina zmarzlina nikła w oczach. Waga dzwoniła odważnikami i przechylała szalę na stronę mocarza z siekierą. Utopijny zamysł na sprawiedliwe odważanie porcji: dwadzieścia dwa deka na osobę, dwadzieścia dwa deka zmrożonej nadziei. Dzwoniły obole, na twarzach ludzi malowało się zatrwożenie, a ich oczy zaczęły szczurkować po tym hipodromie marzeń.

Jak dalece jeszcze starczy machnięć, aby wszyscy poszli do domu nasyceni?

Wizyjny rejestrator powoli wypalał oczekiwania. Nie dla wszystkich starczyło lodowej bryły. Migawka zsumowała godziny i dla tych za drzwiami, co stali na ulicy o cztery kamienice dalej na pewno zabrakło.

Przewekslować się, czy pozostać w kolejce na następne otwarcie jatki?

A może by, zakomenderować walkę z tym systemem?

Zwycięzcy dumnie wychodzili i maszerowali w stronę domu, rozpromienieni ze szczęścia. Podnieceni marzeniami o galarecie, zaczęli sobie pochlebiać.

Tylko pozytywizm integruje ludzi! Tylko wypraktykowany synowy fundament spaja rodzinę! – krzyczeli.

Kolejkowicze spoglądali z zazdrością, a zarazem czuli wspólnotę w tej pruderyjnej empatii, a może szukali czegoś tu i teraz na zaistnienie.

Tam, gdzie zachodziły na siebie spojrzenia, potęgowała się kontrola nad ich umysłami, oczy jak dale i bliże dumnie wybiegały poza twarze. Drgały mięśnie, a nerw promieniowy zgięty w pięść, czekał na wyprost i uderzenie.

 

Pokorni i cisi czekali na kawałek nieba i wierzyli, że tylko teizm doprowadzi do wybawienia.

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • C₁₂H₂₂O₁₁ 2 miesiące temu
    Zaskoczył mnie ten rzeźnik. Ja tego Herpetologa w gady i płazy wrzuciłam. 😆

    Przy tej 20 wychodzą niesamowite historie.
    Bardzo dobre. 😀
  • Pasja 2 miesiące temu
    Wychodzą i trzeba się zaznajomić z wyrazami.
    Dobra gimnastyka na zapamiętanie.
    Dzięki za zajrzenie :)

    Pozdrawiam
  • Beloniusz 2 miesiące temu
    Czuję się, jakbym przeniósł w czasie kilkaset lat do przodu. Język niby ten sam, a jednak inny. W dodatku cywilizacja znów tonie w mroku: chleba i igrzysk.
    Lubię, jak płyniesz, Pasjo, ale tu jesteś wręcz rozpasana. Wyobraźnia na wypasie.
    Pozdrawiam
  • Pasja 2 miesiące temu
    Witaj
    Lubię czasem się rozpasić :) Dzięki za wpadnięcie i ciekawe spojrzenie.

    Miłego dnia
  • Asteria 2 miesiące temu
    U Ciebie Pasja zawsze mocno, krwawo, i nie ma że biała koszula...
    ale ten tekst zwala z nóg, nawet mnie byczka :))
  • Pasja 2 miesiące temu
    Asterio biel lubi brud prawdy.
    Powalam też byki :)

    Uściski

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania