(PoG2dS) - Szkiełko i oko

Na zapleczu apteki miała swój magiczny świat. Udało jej się wyprocesować ten lokal i urządzić na potrzeby swojej profesji. Wnętrze, wypieszczone z aptekarską dokladnością robiło wrażenie.

Rdzeniem tego miejsca, był stary dębowy stół, odziedziczony po przodkach. Stały tam przedziwne naczynia: kolorowe butelki, zlewki, kolby, wagi, mikroskopy, palniki i mosiężne moździerze. Mniejsze i większe.

Ona, niczym aktorka grała tam główną rolę. Zawsze pierwsza, nigdy druga. Dojrzała za szybko i zamknęła się w klepsydrze świata barwionego ciemną malwidyną, seledynem luny zsyłającej marzenie u zmierzchu miłości. Pachniała morzem i saletrą, a jej oczy jak fluoryt zmieniały barwę i patrzyły długo i przenikliwie. W samoobronnym zaczajeniu, empirycznie i z nabożeństwem szeleściła kartkami życia. Dokładnie operowała liczbami, by zesumować każdy dzień. Ważyła elementy oczyszczajacego wstydu i zapładniającego zaciekawienia. Była też eteryczna jak srebrno, jak liliowe ziele tymianku o wąskich łodyżkach i żałośnie podkurczonych listkach. W zamkniętych bielach ścian, najlepiej wychodziło jej bezszelestne krzątanie się pomiędzy zapachami. Najbardziej odurzał etanol swoją charakterystyczną wonią. Służył do dezynfekowania sprzętów i szkiełek mikroskopowych. Każde było przecierane z namaszczeniem tą bezbarwną cieczą, by potem kreskować pipetą po nich wzory. W szklanych menzurkach z olejem, w których na dnie leżał srebrny florin, zanurzała lulkowe liście. Na bazie tej mieszaniny, na parapecie rozkwitała piękna trzykrotka. Roztapiając myśli w ciszy, nasłuchiwała jak blady wosk topiąc się, syczał i skomlał. Nic sobie z tego nie robiła, tutaj była jak skała, niewzruszona jak karcynoid - wolno, ale z dokładnością umiała tezauryzować wyniki swojej pracy. Po to, by ogłaszać osiągnięcia w fachowych czasopismach. Nagłówek mocno bił po oczach naukowców, a ich masa bentamowa kurczyła się z każdym kolejnym artykułem, opisującym przebieg i wyniki badań naukowych. Taki kolos był przemyślany i poparty faktami. A końcowy efekt zwieńczał dzieło i zaskakiwał tajemniczym podpisem autora... Jaskiniowiec. Nikt nie wiedział kim jest?

Śmiałkowie próbowali rozgniwać ten stereotypowy umysł. Jednak nikomu nie udało się dotrzeć, do tego misterium wyczarowanego ze średniowiecznej alchemii.

Średnia ocena: 4.4  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (16)

  • Asteria 5 miesięcy temu

    Konkurs wciąga, jak jaskiniowiec do groty tajemnic :))
    Bardzo pozytywny tekst.

  • Pasja 5 miesięcy temu

    No trochę rozruszałam szarość w swoim umyśle.

    Dziękuje i miłego dnia Asterio

  • Roma 5 miesięcy temu

    Bardzo dobry pomysł i tak jak u Aleksa - nie czuć by ten tekst był wymuszony. Ładnie płynie, a te słowa świetnie wykorzystane.
    Super :)

  • Pasja 5 miesięcy temu

    Dziękuję za miłe słowa. Dobre ćwiczenie dla umysłu.

    Pozdrawiam

  • C₁₂H₂₂O₁₁ 5 miesięcy temu

    Nie mogę wyróżniać i faworyzować nikogo z racji mojego stanowiska.
    Napiszę, że poziom jest dobry. :)
    Resztę na podsumowaniu. :)

  • Pasja 5 miesięcy temu

    Brawo za pomysł. Dwadzieścia słów do pokonania.
    Warto oprawić to w konkurs. Zrobić grafikę i opis i poprosić Piotra o zatwierdzenie.
    Tak jak Literkowe.

    Pozdrawiam

  • C₁₂H₂₂O₁₁ 5 miesięcy temu

    Pasja, nie mam takiej super mocy. Poproszę Jaga, niech on tym posteruje dalej dla Was.

  • Pasja 5 miesięcy temu

    C₁₂H₂₂O₁₁ masz, skoro wymyślilaś fajną zabawę.
    Może na początek warto założyć na Forum wątek dla linków.

    Powodzenia

  • C₁₂H₂₂O₁₁ 5 miesięcy temu

    Pasja https://www.opowi.pl/forum/pozyczone-od-grawitacji-2-dychy-slow-w1933/
    Tutaj mamy kącik i to pomysł Jaga z prozą, testowałam tylko wiersz.

  • JagVetInte 5 miesięcy temu

    C₁₂H₂₂O₁₁ Oj, Ty już Grawi nie bądź taka skromna, od Ciebie się zaczęło 😏

  • Beloniusz 5 miesięcy temu

    Charakter pisma przypomina Sklepy Cynamonowe, które uwielbiam.

    "Dojrzała za szybko i zamknęła się w klepsydrze świata barwionego ciemną malwidyną, seledynem luny zsyłającej marzenie u zmierzchu miłości. Pachniała morzem i saletrą, a jej oczy jak fluoryt zmieniały barwę i patrzyły długo i przenikliwie."
    Przy tym zdaniu i wielu innych cofałem się do początku, by w pełni dostrzec ich piękno. To nie jest napisane, raczej namalowane ze smakiem i polotem, którego zazdroszczę.

    Dobry alchemiczny tekst powinien powinien mieć drugie dno, pod pozorem przemiany metali opisywać kondycje ludzkiego ducha. Twój przepis przeniósł mnie do sekretnego laboratorium, gdzie zobaczyłem długą drogę przede mną.
    Na koniec dodam, że podpis autora mnie rozbawił.

  • Pasja 5 miesięcy temu

    Bardzo dziekuję za tak rozbudowany komentarz.
    Sklepy cynamonowe też lubię i wracam do nich. Masz rację z tym drugim dnem. Może warto pociągnąć temat.

    A jaskiniowiec najbardziej mi się nie widział w tej układance.

    Pozdrawiam

  • JagVetInte 5 miesięcy temu

    Zwarty, treściwy. Tu nie ma przypadku, słowa są tam, gdzie ich miejsce.

    No... Bardzo dobrze.

    Super że dołączyłaś 🫡

  • Pasja 5 miesięcy temu

    Dobre ćwiczenie z tymi słowami i wcale nie proste.
    Jakoś się skusiłam. Pisałam wyżej pomysłodawczyni żeby poszła dalej z tym przedsięwzięciem.

    Pozdrawiam

  • Dalia 5 miesięcy temu

    Zgadzam się z Romą. Tekst jest płynny, przejrzysty i niewymuszony. Żadne słowo nie jest tutaj przypadkowe - od technicznych terminów po poetyckie metafory. Najbardziej podoba mi się to, jak połączyłaś sterylność laboratorium z duszą alchemika. Portret kobiety, która w ciszy i zapachu etanolu buduje własne imperium, pozostając dla świata nieuchwytną zagadką. Majstersztyk :)

  • Pasja 5 miesięcy temu

    Dziękuję za wejrzenie i komentarz no i majstersztyk.
    Jakoś tak wyszło, a słowa same wskakiwały w myśl. Dobra zabawa i ćwiczenie wyobraźni.

    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania