(PoG2dS)→Arkadyjska Wioska

Tekst zaległy

 

 

Urokliwe społeczeństwo naszej wioski – co z lotu ptaszka wygląda, jak perski dywan, nieustanie pulsujący – nie miało jeszcze nigdy najmniejszej wątpliwości, iż córka wodza, ma szpiczasty, cudaczny nos i kaczkowaty chód. Wszelkie gadanie wyjątków, że wygląda jak biała, czysta monstrancja, mija się bardzo, ale to bardzo, z zauważalnym stanem faktycznym.

 

Nawet całkiem oficjalnie dochodzą słuchy, że taka jest, przez spożywanie płonącej wody, co niektórzy bardziej światli, nazywają whisky. Jednakże u nas wszyscy spożywają, a jednak aż tak pozytywnie, nie różnią się od reszty.

  

Ponadto frajdę jej sprawia, gdy może przedeptywać, wszystko co akurat leży, wyduszając flaki niektórym zwierzakom, które za moment, gdy ją sumienie ruszy, próbuje scalać, żeby za chwilę, z gracją dryblować, obgryzioną – z resztkami futerka głową – pozostawiając krwawą smugę, że aż niekiedy, wampiry pragną ku nam szosować, na rowerach ze skrzepłej krwi.

  

To wszystko do kupy, wywołuje rzecz jasna, gromkie śmiechy, co nie może dziwić, z uwagi na poczucie humoru, którego nam umysłach nie brakuje. Jak mawia starszyzna, tego typu zajścia, to nic innego, jak obrazowa egzemplikacja, jako dowód, że taki u nas, sielsko anielski, arkadyjski klimat!

  

Tylko raz po raz ulotny, kiedy przeżywamy lub nie, inwazję duchów rozdeptanych stworzeń. Wprost uwielbiają krępować nasz humor, pajęczymi fluidami, by przy okazji z nas kpinkować, wduszając w niektórych, ostatnią chwilę.

  

Starszyzna mówi, że po prostu lubią sobie sfolgować i nie jest to żaden powód do zmartwienia, gdyż jeszcze nas trochę jest. Chociaż akurat wodza, już dawno zabrakło, gdyż chciał córce wyrwać rękę, dla jego zdaniem, odpowiedniego amanta z hektarami krów.

  

Latorośl jednak miała inne zdanie i go rozdeptała, aż mu wszystko wyszło na wierzch. Ponadto jej zasadowy charakter, neutralizuje wszystkie niechciane kwasy. Ojca też.

  

Wypada też na zakończenie zaznaczyć, że zawodowy związek naszego baru, lubi barytować wszelkie koszty, skutków nieprzewidzianych zdarzeń, co zawsze warto adnotować, na obrzeżach wioskowej kroniki. I nie tylko o tym.

    

Co też jako ostatni z żywych, uczyniłem.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania