Pogoda
Siedząc na parapecie w jesienny dzień,
postanowiłam opisać coś,
co nie nadaje się na wiersz,
ale jest.
Myślałam dość długo jak zacząć,
choć pomysłów w mej głowie,
nie było mało.
Szukając za oknem czegoś ciekawego ,
wpadłam na pomysł o opisaniu tego,
co było mej osobie znanego.
Wtedy nasunęła mi się pogoda,
była szklana, smutna i deszczowa,
a na samą myśl ,
czułam się dziwnie przygnębiona.
Promyki słońca próbujące się wydostać,
szeptały do mnie ciepłe słowa,
a ja stałam i słuchałam ,
jakby w transie pozostawiona.
Następne były liście ,
wirowały wokół mnie i tańczyły,
niczym słowa rzucane na wiatr,
nic nie znaczyły.
Pozostałości wolę jednak zostawić nieopisane,
bo co kogo obchodzić będą,
puste drzewa,
szare domy,
i wichury nieokrzesane.
Komentarze (2)
Straszne są te rymy. Znaczy częstochowskie, wybijające z rytmu. I te archaiczne "mej" zdecydowanie tu nie pasuje. Ale jest tu jakaś wrażliwość, czyli jakby popracować nad formą... No, może coś z tego być
Tobie mogą się nie podobać , za to mi się wiersz przypadł do gustu. Myślę , że lepiej będzie jeśli nie przeczytasz reszty moich utwór . Posiadają one te - rymy częstochowskie , których nie lubisz :))
Miłego wieczoru
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania