Witam
Kilogramy smutku i listy wędrowne bardzo ze sobą pasują. Miłość zawsze w listach się rodziła, a listy zawsze nią pachniały. Natomiast smutek jak wiatr wpisany jest w miłosne uniesienia.
"może to wszystko przez to zasiedzenie się
nieświeże powietrze dawno niewietrzonego pokoju
sprawiało że sześćdziesiąt kilogramów smutku
zaczynało marzyć o niej"
Tak Adelajda smunie pięknie i prawdziwie.
Komentarze (12)
Witam
Kilogramy smutku i listy wędrowne bardzo ze sobą pasują. Miłość zawsze w listach się rodziła, a listy zawsze nią pachniały. Natomiast smutek jak wiatr wpisany jest w miłosne uniesienia.
Bardzo ładne te twoje skorupiaki.
Pozdrawiam ciepło
Witaj pasjo i dzięki bardzo za refleksje. Ty wiesz, że ja cenię Twoją obecność :)
Ten tekst ma w sobie ogrom uroku. Czasem każdego bierze na wspominki, na rozmyślania i czesanie myśli. Takie to szczere...
Pozdrawiam serdecznie.
Dziękuję Justysko :) Cieszę się, że ta szczerość jest wyczuwalna.
"może to wszystko przez to zasiedzenie się
nieświeże powietrze dawno niewietrzonego pokoju
sprawiało że sześćdziesiąt kilogramów smutku
zaczynało marzyć o niej"
Tak Adelajda smunie pięknie i prawdziwie.
*smutnie
Miło mi bardzo, że jest w tych moich wypocinach coś pięknego i szczerego :) Pozdrówki.
Przeczytałem. Kolejka w sklepie nie sprzyja refleksjom.
Wrócę.
Nostalgiczne, wspomnieniowo miejscami smutne. Nie rozszarpuje, ale doceniam.
A już myślałam, że się rozmyśliłeś.
Dzięki, że czytasz :)
tak!
Dzięki za przeczytanie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania