Pogrzeb rozdział I
Pewnego,wiosennego dnia,Helena musiała się z bólem serca wybrać na pogrzeb swojego narzeczonego.Wiadomość o jego śmierci była dla niej ciosem,ponieważ nie miała nikogo innego,pewnie ze względu na jej wredny charakter i brak chęci poznania nowych ludzi.Z rodzicami pokłóciła się bardzo dawno,tak samo jak z siostrą,która tylko próbowała wyciągnąć z niej pieniądze.Niektórzy też nie akceptowali jej z powodu jej pracy(była patologiem).Mimo to była dosyć ładną dziewczyną,miała 26 lat,lecz wyglądała na niespełna 18,dosyć długie,delikatnie falowane,ciemnobrązowe włosy,zielone oczy,była szczupła i trochę niska-to cała Helena.Wróćmy jednak do pogrzebu.Po wygłoszeniu uroczystej mowy,z kamienną twarzą wróciła na miejsce wśród małego tłumu.Nagle podchodzi do niej jakaś kobieta i mówi:
-Witam,jestem Karolina
-Dzień dobry,ale nie mam ochoty,ani siły na rozmowę...
-Twój narzeczony żyje...
-Słucham!?To nie pora na żarty!
-Widziałam...to nie on leży w grobie
-Dosyć!
-Przecież pani nie widziała jego ciała...
-No nie,ale chyba by wrócił do domu...Proszę mnie zostawić!
-Tu ma pani mój numer telefonu-może się przyda...Do widzenia!
Hela wróciła do domu.Wyjęła z kieszeni karteczkę z numerem i uznała,że i tak nie ma kompletnie nic do stracenia,więc co jej szkodzi?Wybrała numer i zadzwoniła:
-Halo?Witam to ja,Helena.
-Oooo!Jednak zadzwoniłaś!
-Powiedz mi co wiesz...proszę.
-Nie,powiem ci jak się spotkamy w cztery oczy.
-No dobrze,ale gdzie?
-Obok pomnika na ul.Edwarda,godzina 16:30
-Ok,do widz...
I tu urwało się połączenie.Miała jeszcze około 30 min.Po prostu przeczesała się,wzięła torebkę i wyszła.Gdy dotarła na miejsce,Karoliny nie było.No i nie przyszła do 17:00.W końcu kobieta chciała wrócić do domu,ale pół godziny wcześniej widziała skrzyneczkę przy pomniku.Wzięła ją ze sobą.W domu myślała,że może znaleźć się tam coś,co zmieni jej życie...Otworzyła i chyba nigdy nie zapomni tego widoku!Na zawsze pozostanie w jej wspomnieniach...
KONIEC ROZDZIAŁU I
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania