Posprzeczałam się z Aniołem
Bo kto to słyszał,
że miast serio mnie pilnować,
on cięgiem satyryczy!?
Zdarłam więc z głowy aureolkę;
niech taki święty nie będzie!
Ze śmiechu dostał kolki
i się (nade mną!?) trzęsie.
Zaczęłam piórka mu wyrywać -
będzie z nich niezła poduszka.
Bo kto to widział, no powiedzcie,
aby w maliny mnie wpuszczał!?
I wyprowadzał – z równowagi,
wpędzając wciąż w ko(s)miczne gagi?
Czyżby za życia był Chaplinem?
Niech mnie pilnuje, do Anielki!
Bo numer mu wywinę –
dopnę skrzydła na szelkach,
sobie nałożę aureolę
(nieco skoszoną w boju).
I śmieszne to wcale nie będzie,
niech się zaniepokoi.
I może w końcu strzec mnie zacznie,
trochę wydorośleje...
Ja osobiście dopilnuję, by odtąd nosił beret,
nie złote kółko - w kółko, w kółko...
Za karę,
bo kto to słyszał,
aby mieć za anioła
ciętego satyryka?
Komentarze (12)
Adminie, wpuśćże ten wierszyk na główną, plizzzz
Upps, limit publikacji niechcący przekroczyłam. Mea culpa
Anioły są tylko w niebie, to byty niebieskie.
Sylwia, skończ już, ok?
Taka prawda.
A jaka prawda o Tobie? Bo pamiętam Twoje publikacje, zwłaszcza taką końcową... Pamiętasz, co nie?
Nie wracaj do mnie z tymi świętymi komciami, bo wiesz...
TseCylia ??( O co tobie chodzi ?
Jaka niby prawda o mnie??? Ja nie mam nic na sumieniu ani nie mam nic do ukrycia.
najmniejsza spadaj i przestań głupią udawać. Bez odbioru.
TseCylia nigdy niczego nie udaje .Czemu miałabym udawać głupia?
najmniejsza Sylwia S...y, spadaj.
Najbardziej trafia końcowa puenta. Ciekawy cykl z tymi aniołami.
A dziękuję bardzo :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania